- Zakończyliśmy przesłuchanie wszystkich osób w tej sprawie. Jednej z nich postawiono zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. To kobieta z najbliższego kręgu znajomych zamordowanej - potwierdził polsatnews.pl szef prokuratury rejonowej Praga-Północ Artur Oniszczuk.

 

W mieszkaniu przy ul. Stalowej w Warszawie w dzielnicy Praga-Północ znaleziono w poniedziałek zwłoki trzech osób: 26-letniej kobiety oraz dwójki jej dzieci - niespełna rocznego syna i ośmioletniej córki. Początkowo nie wykluczano, że są to ofiary pożaru - spod drzwi mieszkania wydobywał się dym. Strażacy, którzy dostali się środka stwierdzili, że w mieszkaniu był pożar, ale zgasł, zanim przyjechali. Było dużo dymu i "silna woń spalenizny". Później okazało się, że kobieta ma podcięte gardło i wiele obrażeń głowy.

 

Pierwszych podejrzewanych o związek ze sprawą policja wytypowała jeszcze tego samego dnia. - Szóstkę wypuściliśmy już do domów. Na razie mają status świadków. Z udziałem Magdaleny M. w najbliższych dniach przeprowadzimy wizję lokalną - powiedział polsatnews.pl prokurator Artur Oniszczuk.

 

Kobieta usłyszała już zarzut zabójstwa nie tylko matki, ale także obojga dzieci, które - według biegłych - zatruły się czadem na skutek wywołanego przez kobietę pożaru. Z mieszkania zniknęły różne przedmioty, dlatego prokuratura nie wyklucza postawienia kolejnych zarzutów, w tym paserstwa. Śledczy mają przeprowadzić przeszukania i analizę śladów w mieszkaniach zatrzymanych w tej sprawie osób.

 

Dziś prokuratura wystąpi z wnioskiem o aresztowanie Magdaleny M.