Zgodnie z obecnie obowiązującą ustawą podstawowa stawka VAT ma wrócić do poziomu 22 proc. od 2017 roku.  Rząd PO-PSL zdecydował, że wzrosła ona do 23 proc. 1 stycznia 2011 roku, z powodu złej sytuacji budżetu państwa i ryzyka dalszej destabilizacji finansów publicznych. Według obecnych przepisów, stawka 23 proc. ma obowiązywać do końca 2016 roku.

 

- Obniżka podstawowej stawki VAT z 23 do 22 proc. nic nie da - cały efekt ekonomiczny przejmą sprzedawcy, a nie nabywcy. Musi więc pozostać, ze względu na sytuację finansów publicznych, na poziomie 23 proc. Obniżanie jej do 22 proc. nie ma sensu, gdyż straci się dochody budżetowe bez efektu dla konsumentów -  argumentuje  prof. Modzelewski, który jest ekspertem podatkowym, doradcą PiS i zasiada także w prezydenckiej Narodowej Radzie Rozwoju.

 

Oprócz stawki podstawowej, w Polsce są też dwie stawki obniżone: 8-proc. (niektóre produkty spożywcze oraz usługi budowlane i remontowe) i 5-proc. na część produktów żywnościowych, książki oraz czasopisma specjalistyczne.

 

PiS obiecywało obniżkę VAT

 

Podczas kampanii wyborczej politycy PiS obiecywali obniżkę stawki podstawowej VAT do 22 proc., deklarowali także, że stawką obniżoną należy objąć ubrania dla dzieci.

 

"Ewidentnym błędem koalicji PO-PSL było przekonanie, że podwyższenie stawek VAT do 23 proc., 15 proc., i 8 proc. spowoduje dodatkowe wpływy do budżetu i pomoże w zmniejszeniu dziury budżetowej. Podwyżka stawek VAT przyniosła odwrotny skutek – dochody zaczęły dramatycznie spadać (...). Aby zapewnić wzrost dochodów budżetowych, trzeba powrócić do niższych stawek VAT." - napisano w programie PiS.

 

PiS deklarowało również "uszczelnienie systemu VAT”, co ma spowodować, że w pierwszym roku obowiązywania nowych przepisów wpływy z tego podatku mają wzrosnąć o 19 mld zł. Na ten rok rząd zaplanował w budżecie dochody z podatku VAT na poziomie ponad 134 mld zł.

 
PAP, Polsat News