Wach świetnie rozpoczął ten pojedynek, co rusz trafiając rywala lewym prostym. Polak przekonywał, że od trzeciej rundy podkręci typu i zdominuje rywala w ringu, jednak to się nie stało. Od połowy walki Powietkin coraz bardziej obijał "Wikinga".


W ostatnich rundach coraz bardziej puchł prawy policzek Polaka, na którym w końcu pojawiło się rozcięcie. Kontuzja była na tyle poważna, że poproszony o konsultację w dwunastej rundzie lekarz, nie wyraził zgody na kontynuowanie pojedynku.


- Była to ostrożna walka, w której skuteczniej boksował Powietkin. Gdyby Mariusz dołożył prawą rękę, to by zmusił Rosjanina do odkrycia się. Szkoda, że tego nie wykorzystał, to było jednak wyjście na zupełnie inną sportową półkę - stwierdził po walce Janusz Pindera.  


- Nic złego się nie stało. Mariusz Wach jest bliski powrotu do pozycji, w jakiej znajdował się przed starciem z Władimirem Kliczką. Co ważne jest teraz wolny od polityki. Jeśli ktoś może być dziś rozczarowany, to tylko Rosjanin - dodał dyrektor ds. sportu telewizji Polsat Marian Kmita.


Cała gala w Kazaniu była jednak bardzo udana. Ze świetnej strony zaprezentował się Dmitrij Biwol, który bez wątpienia już niebawem mocno namiesza w wadze półciężkiej. Zwycięstwa tego młodego Rosjanina wszyscy się spodziewali, jednak sensacji tego wieczoru z pewnością nie zabrakło.

 

Najpierw zaskoczył wszystkich Olanrewaju Durodola, który w zaledwie dwie rundy rozbił niepokonanego króla nokautu - Dimitrija Kudriaszowa. Niemniejszą sensacją było zwycięstwo Oli Afolabiego, który przegrywał w pierwszych rundach, a w piątej odsłonie posłał na deski Rachima Czakijewa.

 

Bez niespodzianek było w starciu o pas WBA wagi junior ciężkiej. Zgodnie z oczekiwaniami Denis Lebiediew wygrał przez techniczny nokaut w ósmej rundzie z Lateefem Kayodem. Trzeba jednak przyznać, że Nigeryjczyk kilkukrotnie zaskoczył Rosjanina!

 

Polsat Sport