Prezydent Chin Xi Jinping spotka się w sobotę w Singapurze z prezydentem Tajwanu Ma Jing-cu. Rzecznik prezydenta Tajwanu zapowiedział także, że przywódcy "wymienią poglądy na temat kwestii dwustronnych". Jednocześnie zastrzegł, że przy tej okazji żadna umowa nie zostanie podpisana, ani nie zostanie wydane żadne wspólne oświadczenie.


Niepodległy od 1949 r. Tajwan wciąż uważany jest przez chińskie władze za swoją zbuntowaną prowincję. Relacje między oboma państwami poprawiły się 2008 r., kiedy władzę na wyspie objął Ma. Zwolennicy opozycji twierdzą jednak, że przyjazna Chinom polityka prezydenta z Partii Nacjonalistycznej coraz bardziej narusza demokratyczne swobody na Tajwanie, co może prowadzić nawet do utraty niepodległości kraju.

 

Współpraca gospodarcza, nie polityczna


Jeszcze w październiku prezydent Ma twierdził, że Tajwan nie jest gotowy do podjęcia rozmów o zjednoczeniu z Chińską Republiką Ludową. – Mimo malejącego dystansu między obiema stronami w sferze gospodarczej i społecznej, różnice polityczne są wciąż zbyt głębokie, aby taka dyskusja w ogóle mogła mieć miejsce – zastrzegł. Za sprawą ocieplenia stosunków, po objęciu przez Ma władzy osiem lat temu, zwiększył się ruch turystyczny i ożywiły relacje handlowe i inwestycje po obu stronach Cieśniny Tajwańskiej. Jednak zawarcie ramowej umowy o swobodnej wymianie handlowej między Tajwanem a Chinami wywołało wiosną ubiegłego roku falę protestów społecznych, co przyczyniło się do przegranej Partii Nacjonalistycznej w wyborach samorządowych pod koniec roku.


W przyszłym roku kończy się druga, 4-letnia kadencja prezydenta Ma, który nie może już startować w kolejnych wyborach. W sondażach przed styczniowymi wyborami prowadzi kandydatka głównej partii opozycyjnej Demokratycznej Partii Postępowej, sceptycznie nastawiona do zbliżenia z Pekinem.


Pod siedzibę prezydenta Ma w Taipei przeszedł marsz protestacyjny przeciwko spotkaniu przywódcy Tajwanu z prezydentem Chin.

 

PAP