Podobne rozwiązanie zastosowano w przypadku Polaków i osób polskiego pochodzenia ewakuowanych z Donbasu. Oni również przylecieli, w styczniu 2015 r., na podmalborskie lotnisko wojskowe.

 

Na wysokie prawdopodobieństwo sprowadzenia rodzin wskazują również słowa rzeczniczki MSW Małgorzaty Woźniak, która pytana o tę sprawę odpowiedziała: "Korzystamy z tego samego klucza, tego samego rozwiązania, które nam się już sprawdziło". Wszystkie osoby sprowadzone wówczas do Polski z Donbasu, mieszkają poza ośrodkami i co najważniejsze są samodzielne.

 

6-miesięczny okres adaptacyjny dla sprowadzonych rodzin rozpocznie się 1 grudnia

 

Do Polski - według zapowiedzi ministra spraw zagranicznych Grzegorza Schetyny - ma przyleć w sumie 147 osób. Od 1 grudnia rozpocznie się dla nich program adaptacyjny, który potrwa pół roku.

 

- To jest 147 osób, jest też kilkadziesiąt osób, które pochodzą z Donbasu i nie wzięły udziału w tym etapie ewakuacji sprzed blisko roku i też rozmawiamy z nimi, ustalamy Karty Polaka i weryfikujemy ich miejsce zamieszkania, czy rzeczywiście mieszkają na terenach, które są objęte lub mogą być objęte konfliktem zbrojnym - wyjaśnił minister.

 

Koszty niezbędne do utworzenia i funkcjonowania dodatkowego lotniczego przejścia granicznego Malbork zostaną pokryte przez Ministerstwo Obrony Narodowej, a koszty dojazdu funkcjonariuszy do miejsca kontroli - przez służby dokonujące kontroli granicznej.