- W tej chwili w moim domu trwa dyskusja, gdzie spędzimy święta Bożego Narodzenia w 2016 roku. Zastanawiamy się z żoną, czy zrobić je w domu, czy gdzieś wyjechać. To chyba jedyny okres w roku, którego jeszcze nie mam zaplanowanego. Poza tym wiem, gdzie spędzę każdy dzień - powiedział ojciec czwórki dzieci.

 

W niedzielę Federer po raz siódmy w karierze wygrał turniej w Bazylei. W finale pokonał odwiecznego rywala Hiszpana Rafaela Nadala, a w poniedziałek awansował z trzeciego na drugie miejsce w rankingu ATP.

 

- Muszę planować sporo naprzód, bo moje życie musi być zaplanowane. Mam czwórkę dzieci i nie ma już mowy o spontaniczności. Poza tym mam 34 lata i udział w każdym turnieju musi być przemyślany - przyznał.

 

W tym sezonie czekają go jeszcze dwa występy. W Paryżu oraz w ATP Finals w Londynie. W tej prestiżowej imprezie zagra po raz 14. z rzędu.

 

- By wytrzymać cały rok na kortach, muszę też mieć chwilę oddechu. Rodzinne wakacje planujemy zawsze we wrześniu, to daje mi dodatkowe siły na koniec sezonu - dodał.

 

Jego żona Mirka, była tenisistka, często wraz z dziećmi towarzyszy mu w turniejach. Federer ma dwie pary bliźniaków - sześcioletnie Mylę Rose i Charlene Rivę oraz półtorarocznych Leo i Lennyego.

 

- Oni są dla mnie odskocznią między meczami i bardzo się cieszę, że są ze mną. Na razie nie zastanawiam się nad tym, ile jeszcze pogram. Wierzę w to, że będę wiedział, że to jest właśnie odpowiedni moment, by powiedzieć koniec - podsumował jeden z najlepszych zawodników w historii.