Zdaniem amerykańskich dziennikarzy jedną z przyczyn takiej erupcji mogłaby być bomba. Jednak mógłby być to również inny powód, np. eksplozja zbiornika z paliwem czy silnika, spowodowane usterką techniczną.

 

Rosjanie nie wykluczają zamachu, Egipcjanie zakładają usterkę

 

Rosyjski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) nie potwierdza informacji o erupcji ciepła. Jego przedstawiciel zastrzegł jednak , że "nie może też im zaprzeczyć”.

 

Tymczasem rosyjska agencja TASS podała, powołując się na źródła w Kairze, że eksperci pracujący w rejonie katastrofy Airbusa znaleźli elementy, które nie są związane z konstrukcją samolotu. Elementy te będą poddane ekspertyzie. Agencja zastrzega jednak, że nie ma oficjalnego potwierdzenia tej informacji.

 

Wcześniej rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stwierdził, że obecnie nie można wykluczyć żadnej wersji katastrofy, w tym tej o zamachu.

 

Innego zdania są Egipcjanie. Prezydent Abd el-Fatah es-Sisi jednocześnie określił jako "propagandę" twierdzenia bojowników związanych z Państwem Islamskim, że to oni zestrzelili samolot. Według egipskich śledczych wciąż najbardziej prawdopodobną przyczyną katastrofy jest usterka lub błąd techniczny.

 

Amerykanie: prawdopodobny ładunek wybuchowy

 

Natomiast amerykański ośrodek analityczny Stratfor w swoim opracowaniu ocenia jako "najbardziej prawdopodobne", że na pokładzie znajdował się ładunek wybuchowy. Stratfor przyznaje jednak, że na razie nie odnaleziono na szczątkach samolotu pozostałości materiałów wybuchowych, rośnie więc prawdopodobieństwo wersji mówiącej o tym, że doszło do usterki.

 

Airbus A321 należący do rosyjskich linii czarterowych Kogalymavia, latających pod marką Metrojet, zniknął z radarów w sobotę na wysokości blisko 9,5 km po ok. 23 minutach od startu i spadł na pustynny półwysep Synaj. Zginęły wszystkie 224 osoby na pokładzie, w większości rosyjscy turyści wracający do Petersburga z wakacji w Egipcie.

 

PAP