Do zdarzenia doszło pod koniec ubiegłego roku, ale historią dopiero teraz zainteresowała brytyjskie media. 20-letnia Karlee Daubeney pracowała 29 grudnia samotnie na nocnej zmianie, kiedy zatrzasnęły się za nią drzwi chłodni. W lokalu nie było nikogo, kto mógłby ją uratować. 

 

Daubeney mówiła w rozmowie z "Gloucester Citizen", że miała na sobie jedynie koszulkę i legginsy. Temperatura w chłodni wynosiła zaledwie kilka stopni powyżej zera. W akcie desperacji starała się zaalarmować osoby obsługujące monitoring. - Próbowałam pisać "pomocy" na kartonach i przesuwać je pod drzwiami. Wydaje mi się, że robiłam to ketchupem albo majonezem - mówiła. Pracownicy monitoringu jednak nie zareagowali. - Doszłam do stanu, w którym było mi tak zimno, że nie miałam siły uderzać w drzwi. Moje mięśnie były tak zmarznięte, że przez kilka dni miałam problemy z chodzeniem, migreny i wyschniętą skórą dookoła nosa. Dzień po (zdarzeniu - przyp. red.) dowiedziałam się w szpitalu, że byłam blisko hipotermii - opowiadała.

 

Sprawa trafiła do sądu. Kobieta zarzuca firmie CM Ventures - do której należy franczyzowy Subway - odpowiedzialność za problemy ze zdrowiem i niezapewnienie bezpieczeństwa w pracy. Spółka uważa, że jest niewinna.

 

gloucestercitizen.co.uk, independent.co.uk