PiS uzasadnia zmiany przytaczając dane, według których w 2013 roku 175 sieci handlowych zapłaciło tylko 440 mln podatków. Zdaniem autorów projektu to zaledwie 0,47 proc. przychodu sklepów. Dodają, że wprowadzenie opodatkowania dla sieci wielkopowierzchniowych ma ograniczyć transfery zysków przez markety poza Polskę oraz zapewnić równe reguły konkurencji dla dużych i małych sklepów.

 


Twórcy projektu ustawy są również zdania, że duże sklepy w wielu wypadkach celowo wykazują straty po to, by transferować zyski do innych krajów. Ich opodatkowanie ma przynieść 3,5 mld zł wpływów do budżetu rocznie.

 


Projekt zakłada dwa warianty stawki podatkowej: pierwsza ze stałym, 2-procentowe opodatkowaniem podstawy, a druga progresywną skalę podatkową, uzależnioną od podstawy opodatkowania.

 


- Wyjdziemy do Sejmu z wariantem 2 proc., bez progresji. Podstawą opodatkowania jest przychód hipermarketów. Chcielibyśmy, żeby ustawa weszła w życie jak najszybciej. Nie wiem, czy uda się od 1 stycznia 2016 r., ale powinna już obowiązywać w pierwszym kwartale przyszłego roku. Ustawa będzie dotyczyć sklepów o powierzchni powyżej 250 metrów kwadratowych  i sprzedaży detalicznej  - powiedział PAP Henryk Kowalczyk, współtwórca programu gospodarczego PiS. Jego zdaniem nowy podatek powinien rocznie przynieść 3,5 mld wpływów do budżetu.

 


W opublikowanym w lipcu raporcie PwC, sporządzonym na zlecenie największych polskich sieci handlowych, autorzy przekonują, że  największe koszty wprowadzenia - zdaniem autorów raportu - poniosą klienci. Wskazują oni, że po wprowadzeniu nowych przepisów zyski 17 największych sieci handlowych spadłyby z ok. 2,2 mld do 31 mln zł rocznie, a główny ciężar zmian poniosłyby sieci średnie. Opłaty i podatki mogłyby sięgnąć ok. 2,5 mld zł, o co najmniej 400 mln spadłyby wpływy z CIT. Mniejsza sprzedaż przyniosłaby też skutek w postaci o 1,5 mld zł niższych wpływów z VAT.

 

 

 

PAP