Kowal nie wieszczy Platformie szybkiego rozpadu. Zauważa, że podobnie jak SLD, które po porażce w wyborach w 2005 roku, dopiero po 10 latach odniosło "efektywny koniec", PO prędko nie zniknie ze sceny politycznej. - Wiem ile oni mają pieniędzy na koncie. Kiedy ktoś ma pieniądze, nie może tak po prostu zniknąć z dnia na dzień - stwierdził polityk.

 

Podkreślił, że PO po wyborach będzie sukcesywnie tracić polityczną siłę. - W najgorszym scenariuszu to będzie karłowacenie, czyli będą z wyborów na wybory coraz mniejsi, coraz mniej znaczący i bardziej sfrustrowani. Będą doskonale pamiętali lata swojej świetności, będą patrzyli, że teraz to już kto inny - powiedział Kowal.

 

Jak zaznaczył, przed ugrupowaniem stoi jeszcze inny scenariusz. Partia po przeprowadzeniu zmian wewnętrznych i rozliczeniu błędów może szukać ewentualnych sojuszników. Jednak, jak dodał, aby to zrobić "muszą odzyskać wiarygodność, bo dziś wiarygodność PO jest bardzo niska".

 

Zdaniem byłego europosła, poparcie dla PO po wyborach przez długie miesiące może wynosić poniżej 20 proc. Zauważył, że wyborcy, którzy w wyborach parlamentarnych opowiadali się za Platfromą w większości głosowali, na nią jedynie po to, by do władzy nie doszło PiS. - To mogło działać do wyborów, ale po wyborach jest dokładnie odwrotnie. PiS doszło do władzy, a ludzie zaczynają się rozglądać za czymś innym - zaznaczył Kowal.

 

Polsat News