Prezydent Turcji po wizycie w meczecie w Stambule zaapelował do narodu o jedność i odniósł się do krytycznych komentarzy światowych mediów dotyczących jego zwycięstwa w niedzielnych wyborach. - Czy tak rozumiecie demokrację? - pytał dziennikarzy prezydent. Zaznaczył, że wynik wyborów to decyzja obywateli Turcji, a świat powinien ją uszanować.

 

Wciąż nieoficjalne wyniki wyborów wskazują, że po zliczeniu prawie 99 proc. głosów Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) otrzymała 49,4 proc. głosów, co przekłada się na 316 mandatów w liczącym 550 miejsc parlamencie. Wynik ten oznacza, że partia Erdogana odzyskała większość absolutną, utraconą w poprzednich wyborach w czerwcu, i najprawdopodobniej będzie mogła rządzić samodzielnie po miesiącach nieudanych negocjacji koalicyjnych.

 

"Musimy zakasać rękawy"

 

Po ogłoszeniu wstępnych wyników przemawiał też premier Turcji Ahmet Davutoglu. Zwrócił się do Turków: - Musimy zakasać rękawy, aby razem, wspólnie budować nową Turcję, w której  sytuacja polityczna powoli się normalizuje, a każdy wita się z rodakiem z otwartymi ramionami – mówił. - Jeśli kogoś obraziliśmy lub rozgniewaliśmy podczas kampanii wyborczej prosimy o wybaczenie, to było przypadkowe – dodał.

 

 

O pozycji Partii Sprawiedliwości i Rozwoju mówiła reporterka redakcji zagranicznej Polsat News Agata Kaźmierska.

 

 


PAP