Biuro prasowe Stolicy Apostolskiej poinformowało, że w miniony weekend wezwano na przesłuchanie hiszpańskiego księdza, sekretarza Prefektury Spraw Ekonomicznych Stolicy Apostolskiej Lucio Angela Vallejo Baldę i młodą włoską ekonomistkę, specjalistkę od PR Franceskę Chaouqui, która pomagała papieżowi w reformie finansów Watykanu. Duchowny pozostał w watykańskim areszcie, natomiast była doradczyni papieża wyszła na wolność. Jej adwokat zapewniła, że Chaouqui współpracuje ze śledczymi.
 

Włoska agencja prasowa ANSA podała, że papież Franciszek został powiadomiony o prowadzonym śledztwie w sprawie wycieku tajnych dokumentów i aprobował podjęte kroki. Powołując się na watykańskie źródła, agencja pisze, że wymiar sprawiedliwości, prowadzący dochodzenie od maja, ma "bardzo mocne i konkretne dowody" w sprawie winy podejrzanych.

 

Niewygodne tomy

 

Komunikat o zatrzymaniach potwierdził medialne doniesienia o prowadzonym śledztwie. Na czwartek zapowiedziano we Włoszech publikację dwóch książek na podstawie tajnych raportów. Według prasy, zapowiedziane książki mają zawierać "wybuchowy ładunek". Mogą ujawnić serię skandali i watykańskich tajemnic oraz opór części hierarchii wobec reform papieża Franciszka. Autorem jednej z zapowiadanych książek "Via Crucis" jest dziennikarz śledczy Gianluigi Nuzzi – autor tomu "Jego Świątobliwość", zawierającego serię poufnych dokumentów wykradzionych przez majordomusa Benedykta XVI Paolo Gabriele. Drugą publikacją jest "Chciwość" Emiliano Fittipaldiego z tygodnika "L’Espresso”.

 

W wydanym oświadczeniu Stolica Apostolska przypomniała, że rozpowszechnianie tajnych dokumentów jest przestępstwem, za które według watykańskiego kodeksu karnego grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Ukazanie się zapowiedzianych książek Watykan nazwał "owocem poważnej zdrady zaufania papieża" oraz "czerpaniem korzyści z bardzo ciężkiego, nielegalnego czynu". Prokuratura watykańska zastanawia się nad zwróceniem się o pomoc do włoskiego wymiaru sprawiedliwości. Watykan oświadczył kategorycznie: "Publikacje tego rodzaju w żaden sposób nie przyczyniają się do ustalenia prawdy, ale raczej wywołują zamieszanie i prowadzą do stronniczych oraz tendencyjnych interpretacji".

 

PAP