Reżyser opowiadał, że sprawa zahamowała prace nad jego nowym filmem. Polański odniósł się także do słów polityków, którzy komentowali proces o ekstradycję reżysera. – Na szczęście Polska jest krajem, w którym prawo jest niezależne – powiedział.


Stwierdził również, że żądania Amerykanów są niesprawiedliwe. Reżyser uważa, że to media stworzyły wokół niego jakiś mit, który spowodował, że uważany jest teraz za potwora. – Odbyłem moją karę. Sprawa skończona – powiedział reżyser. Przyznał, że choć historia jego życia jest ciekawa, to nie chciałby robić, ani oglądać filmu o sobie.


Adwokat Jan Olszewski zaznaczył, że nigdy nie było sytuacji, w których Polański mógłby być traktowany w szczególny sposób i stawiany ponad prawem, o czym może świadczyć chociażby fakt, że Polański był przesłuchiwany przez dziewięć godzin. Mecenas przyznał, że w swojej ponad 20-letniej karierze jeszcze nigdy nie spotkał się z takim przypadkiem. – Sława naszego klienta jest jego brzemieniem w tej sprawie od samego początku – powiedział obrońca. Dodał, że przez to, że Polański jest znany, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał zbić kapitał, np. polityczny na jego osobie.


Roman Polański wyraził swoje zadowolenie decyzją sądu, ale także jego przygotowaniem i znajomością sprawy.

 

Krakowski sąd stwierdził w piątek, że ekstradycja do USA Polańskiego jest niedopuszczalna. Postanowienie jest nieprawomocne, prokuratura może się od niego odwołać do sądu drugiej instancji. Wniosek USA o ekstradycję Polańskiego trafił do Polski na początku 2015 roku. Stany Zjednoczone domagają się ekstradycji reżysera od wielu lat. W 1977 r. Polański został uznany przez sąd w Los Angeles za winnego uprawiania seksu z nieletnią. Przed ogłoszeniem wyroku opuścił jednak USA w obawie, że sędzia nie dotrzyma warunków zawartej z nim wtedy ugody.