- Jeśli popatrzymy na wyrównywanie szans edukacyjnych młodzieży na etapie gimnazjalnym i na wyniki jakie osiągała ta młodzież, (…) to zobaczymy, że te gimnazja absolutnie nie zdały egzaminu – podkreślała Małgorzata Gosiewska.

 

Według niej, gdy patrzy się na minusy systemu "włos jeży się na głowie" – Rodzice sami wiedzą doskonale, wiedzą nauczyciele, wiedzą eksperci, jak wygląda edukacja na poziomie gimnazjalnym, jak bardzo zaburza rozwój człowieka w tym okresie, jak bardzo wyrywa z pewnego systemu edukacji – podkreśłiła.

 

Gosiewska dodała, że młodzież w wieku gimnazjalnym jest w trudnym okresie dojrzewania. - To ten czas czucia się samodzielnym, czucia się dorosłym. Jeśli na ten etap rozwoju dziecka przypada jeszcze tak potężna zmiana, na siłę wprowadzanie w dorosłość młodego człowieka, to wyniki są jakie są – wyjaśnia.

 

Reforma w konsultacji z Polakami

 

Poseł PiS jest za tym, by jak najszerzej potraktować reformę edukacji. Tłumaczyła, że są to decyzje ważne, więc reforma nie może być podjęta w oderwaniu od opinii ekspertów i rodziców. - Decyzja o reformie będzie podejmowana w konsultacji z Polakami – zapewnia.

 

O samych zmianach mówi, że będzie to stopniowy proces wygaszania gimnazjów, trwający co najmniej dwa lata.  - Nie może to zaburzyć edukacji tych, którzy już są w tym systemie – dodaje Gosiewska.

 

Komentowała też fakt, że w związku z ewentualną reformą, nauczyciele martwią się o swoje posady. - Nie możemy straszyć nauczycieli wielką falą zwolnień. (…) Przecież nie zmieni się ilość dzieci, które będą podlegały systemowi edukacji więc zapotrzebowanie na nauczycieli też w sposób znaczący się nie obniży. Nie przewidujemy wielkich rewolucji jeśli chodzi o zatrudnienia nauczycieli – tłumaczyła Gosiewska.