- Jestem odpowiedzialny za drużynę i uważam, że taka decyzja jest w tym momencie najbardziej odpowiednia - powiedział Krzysztof Kapuściński. Trener postanowił zostać do soboty i usiądzie na ławce podczas meczu z ROW 1964 Rybnik. Według niektórych mediów zmiana na ławce Błękitnych nie jest przesądzona i jeśli piłkarze wygrają, zarząd klubu będzie przekonywał trenera, aby pozostał na stanowisku. Kapuściński pierwszy zespół Błękitnych prowadzi od połowy 2012 roku. W tym czasie zespół awansował do II ligi, a w poprzednim sezonie dotarł do półfinału Pucharu Polski.

 

Strażnik więzienny i strażak upokorzyli gwiazdy

 

Zespół Błękitnych Stargard Szczeciński w ubiegłym sezonie grał tak, że jego występami żyła cała futbolowa Polska. Wszyscy znali historię strażnika więziennego Marka Ufnala, który dostał wolne na mecze za nadgodziny, czy strażaka Tomasza Pustelnika, który chętnie opowiadał jak godzi obowiązki z treningami. Trener - nauczyciel w-f - dopełniał obrazu. O sile drużyny przekonały się kluby z ekstraklasy. Błękitni rozłożyli na łopatki Cracovię (zwycięstwa po 2:0 u siebie i na wyjeździe), a w pierwszym półfinale rozjechali Lecha Poznań 3:1, mimo że niemal od początku spotkania przegrywali. Największe marzenie, czyli finał z Legią na Stadionie Narodowym nie spełniło się, albowiem w rewanżu Błękitni przegrali dotkliwie z Lechem 1:5. Jednak kibice jeszcze długo rozmawiali o rewelacyjnej drużynie ze Stargardu Szczecińskiego.


Koniec bajki i... bomba

 

Dziś z tamtych bohaterów pozostał jedynie cień. W tym sezonie słabo spisują się w II lidze. Po czternastu kolejkach mają 10 punktów i są na przedostatnim, siedemnastym miejscu w tabeli. Gdy w minioną niedzielę stargardzki zespół przegrał z Rakowem Częstochowa 1:3, decyzję o rezygnacji z prowadzenia Błękitnych podjął Krzysztof Kapuściński, ale oficjalnie ogłosił ją dzisiaj. - Piłkarze wiedzieli o moich zamiarach od kilku dni - wyjaśnił w Radiu Stargard. Po sukcesach pucharowych mówiło się, że czeka tylko na ofertę z poważnych klubów ekstraklasy. Podobno zainteresowana była Korona Kielce. Dziś trener nie ma wątpliwości. - Myślę, że Błękitnym potrzebne są zmiany, a ja będę pierwszą - podkreślił.