Rok temu saudyjska policja w samochodzie Brytyjczyka Karla Andree znalazła domowej roboty wino. W świetle tamtejszego prawa spożywanie alkoholu jest nielegalne i grozi za nie kara więzienia oraz chłosty. Mężczyzna został aresztowany przez służby i skazany na 350 batów.

 

Zdaniem rodziny, kara, ze względu na słaby stan zdrowia 74-latka mogła go nawet zabić. - Najgorsze było pierwsze sześć miesięcy, nie wiedzieliśmy, co robić. Próbowaliśmy znaleźć prawnika, który będzie nam w stanie pomóc. Straciliśmy mnóstwo pieniędzy. Dopiero kiedy go skazali, wiedzieliśmy na czym stoimy - mówił Simon Andree, syn Karla.

 

Mężczyzna w więzieniu spędził 12 miesięcy. W jego obronie interweniował premier Wielkiej Brytanii, David Cameron. Naciski na Arabię Saudyjską w końcu przyniosły skutek i władze tego kraju zdecydowały się wypuścić Brytyjczyka na wolność.


- Jestem szczęśliwy, że mogę ogłosić, że saudyjski prokurator jest na końcowym etapie załatwiania formalności, które umożliwią panu Karlowi powrót do ojczyzny w przyszłym tygodniu - powiedział szef brytyjskiej dyplomacji Philip Hammond.

 

Arabia Saudyjska podpisała wiele konwencji praw człowieka, ale żadnej z nich nie przestrzega. W kraju obowiązuje muzułmańskie prawo religijne, które zakazuje picia alkoholu, spotkań między mężczyznami, a niezamężnymi kobietami oraz zabrania kobietom prowadzenia samochodu. Za morderstwo, handel narkotykami, gwałt i rabunek z bronią w ręku, grozi kara śmierci przez ścięcie mieczem.


Polsat News