- Zgłoszenie o znalezionych kartach przyjęliśmy wczoraj. W tej chwili wyjaśniamy tę sprawę. Tyle jedynie mogę powiedzieć - poinformował rzecznik płockiej policji Krzysztof Piasek. O sprawie dowiedziały się już także Prokuratura Rejonowa w Płocku oraz tamtejsza delegatura Krajowego Biura Wyborczego.

 

O znalezionych po zakończeniu prac komisji głosach napisał dziś portal płockiej "Gazety Wyborczej". Serwis powołał się na informacje przekazane przez anonimowego mieszkańca miasta. Z tekstu wynika, że karty znaleziono w szkole podstawowej nr 18, w której podczas niedzielnych wyborów mieściła się obwodowa komisja wyborcza nr 3 w Płocku. - Karty znaleźli pracownicy szkoły, w której działała komisja. W poniedziałek rano, po nocy wyborczej. Zawiadomili policję - doniósł informator. Jak dodał, głosy na znalezionych kartach dotyczyły tylko jednego ugrupowania.

 

Wybory nadal ważne

 

Zdaniem dyrektora płockiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego Krzysztofa Wawro sprawa nie będzie miała wpływu na ważność głosowania. Zastrzegł, że w przypadku ewentualnego protestu wyborczego, sprawę rozstrzygnie Sąd Najwyższy. Uznał przy tym, że znaczącą kwestią jest sprawdzenie, czy pozostawione w placówce karty do głosowania zostały zawarte w protokole komisji. - Nie widziałem tych kart. Podobno chodzi o kilkadziesiąt kart wypełnionych na różne listy. Nie wiem, czy to były głosy ważne, czy też nieważne, bo to też istotne - przyznał Wawro. Jak dodał, w celu wyjaśnienia okoliczności incydentu można porównać wszystkie karty z tej komisji, oddane w depozyt po wyborach z protokołem.

 

Prokurator Okręgowy w Płocku Waldemar Osowiecki, który otrzymał informację o znalezieniu kart podkreślił, że policja w tej sprawie prowadzi samodzielnie dochodzenie. Zaznaczył, że chodzi o podejrzenie popełnienia przestępstwa zagrożonego do 3 lat pozbawienia wolności. Podkreślił również, że to jedyne nieprawidłowości związane z przebiegiem wyborów parlamentarnych 25 października, które dotarły do płockich funkcjonariuszy.

 

PAP