Pomimo fatalnego wyniku wyborczego nikt nie domaga się nagłej rezygnacji Leszka Millera. Działacze przekonywali, że trzeba skupić się na przyszłości SLD, a nie rozliczać przeszłość. Mimo to polityk władzę nad partią wkrótce straci. Leszek Miller powiedział we wrześniu, że na jesiennym kongresie nie będzie się ubiegał o funkcję szefa partii. - 5 grudnia odbędzie się kongres SLD, który podejmie decyzję o zmianach personalnych i organizacyjnych - zapowiedział sekretarz generalny partii Krzysztof Gawkowski.

 

- Musimy się wziąć do kupy. Sprawy kadrowe są rzeczami wtórnymi, gdy Lewica jest poza parlamentem. Lewica musi się zastanowić, jak do parlamentu wrócić, jak być wyrazista i jak się dogadywać ze wszystkimi podmiotami - powiedział Włodzimierz Czarzasty. - Szukanie winnych to teraz rzecz wtórna - podkreślił jeszcze raz.

 

Działacze Sojuszu za główną przyczynę wyborczej porażki uznali zbyt późne wyłonienie liderki Zjednoczonej Lewicy Barbary Nowackiej. Jej postać - ich zdaniem - niewystarczająco utrwaliła się wśród wyborców SLD. Według większości prominentów Sojuszu przyszłość jednak leży w projekcie Zjednoczona Lewica i być może nawet późniejszym utworzeniu jednej, nowej partii lewicowej.

 

Polsat News, PAP