Petru w rozmowie z Jarosławem Gugałą przyznał, że liczył na dwucyfrowy wynik w wyborach parlamentarnych. - Ale trzeba patrzeć, gdzie byliśmy pół roku temu. Ogłosiłem tak naprawdę utworzenie ugrupowania 27 kwietnia, dzisiaj jest 28 października. To było pół roku temu dokładnie - zauważył lider .Nowoczesnej. - Jesteśmy czwartą siła parlamentarną i to jest sukces. Cieszę się z dobrego wyniku w Warszawie. Ale to oczywiście nie wystarczy, żeby zmieniać Polskę - dodał.

 

Polityk po raz kolejny podkreślił, że nie chce otrzymywac dotacji budżetowej. - Jestem ich przeciwnikiem. Jedną z naszych pierwszych ustaw będzie ta, która zakłada zmianę zasad finansowania. Jestem przekonany, że Platforma będzie za nią i Paweł Kukiz. Nie wiem, czy się uda przekonać PiS, ale nie ma innej możliwości, niż zgłaszanie takich ustaw w parlamencie - stwierdził.

 

Według Petru Prawo i Sprawiedliwość będzie miało kłopoty ze spełnieniem swojej sztandarowej obietnicy - przeznaczenia 500 zł na dziecko. Program ma kosztować budżet co roku kilkanaście miliardów złotych. Pieniądze mają pochodzić z uszczelnienia systemu podatkowego. - PiS był przy władzy i nie zwiększył sciągalnosci VAT. Platforma też nie. Są dwie przyczyny takiego stanu rzeczy. Pierwsza to kombinacje na różnych stawkach. Kawa, która jest robiona w postaci szotu kawowego, ma 8 proc. VAT, a normalna 23 proc. - zauważył Petru. - Ktoś dobrze chciał, a wyszło jak zawsze. Dlatego najlepsze rozwiązanie to płaska stawka 16 proc. - argumentował.

 

- Druga kwestia to problem słupów. Faktury VAT na firmy, które nie istnieją. I potem ten VAT nie jest oddany - mówił.

 

Petru poprosił także przyszłą premier o umiar w obietnicach. - Apelowałbym do pani Beaty Szydło o rozsądek, aby nie deklarować, że wpłynie coś z VAT, tylko uszczelnić ten system i sprawdzić, czy pojawią się dodatkowe pieniądze - powiedział.

 

Cała rozmowa:

 

 

Polsat News