Warte 690 dolarów kolczyki nie były najdroższym łupem w "karierze" Payne. Złodziejka z niemal 60-letnim doświadczeniem najchętniej przywłaszczała sobie pierścionki z brylantami warte kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Kradła na całym świecie, m.in. w Nowym Jorku, Londynie, Monte Carlo czy Tokio. Zawsze działała tak samo. Udawała niezdecydowaną milionerkę i zmuszała sprzedawców do wykładania na ławę całego asortymentu - tak, by nie byli w stanie szybko zorientować się, czego brakuje. Dotychczas kobieta zdążyła ukraść biżuterię wartą przynajmniej 2 miliony dolarów.

 

Recydywistka używała dwudziestu fałszywych tożsamości. Nikt nie wie, kiedy się dokładnie urodziła, gdyż podała przynajmniej 9 dat swoich urodzin. Do dziś we wszystkich dokumentach, jakie wypełnia, w rubryce zawód wpisuje "złodziejka biżuterii". Otwarcie mówi o swoim fachu. Na tyle otwarcie, że została bohaterką filmu dokumentalnego.

 

Payne po osiemdziesiątce próbowała sobie przywłaszczyć między innymi: trencz Burberry warty 1,3 tys. dolarów i pierścionek z brylantami wart 22 tys. dolarów.

 

Rok temu skazano ją na dwa lata więzienia, ale po 3 miesiącach wypuszczono na wolność z powodu przepełnienia zakładu karnego.

 

Polsat News