Według nieoficjalnych informacji zarząd może ustalić termin wyborów wewnętrznych w partii. Zgodnie ze statutem PO, przewodniczący ugrupowania wybierany jest bowiem przez wszystkich członków.

 

Premier Ewa Kopacz, po ustąpieniu Donalda Tuska ze stanowiska szefa partii, pozostaje w dalszym ciągu pełniąca obowiązki  przewodniczącego tego ugrupowania. PO nie ma także sekretarza generalnego. Poprzedni - Andrzej Biernat - zrezygnował latem z pełnienia tej funkcji. Jego nazwisko przewinęło się w sprawie nielegalnych podsłuchów polityków.

 

 - Uważamy, że wybory powinny się odbyć jak najszybciej, przynajmniej jeśli chodzi o mnie i moje środowisko platformiane, wielkopolskie, tak żebyśmy ten początek pracy jako partia opozycyjna rozpoczęli z mocnym mandatem nowego szefa i żeby w Platformie Obywatelskiej wreszcie był sekretarz generalny, bez takiego przypisu "p.o." przez funkcją - powiedział szef klubu Platformy Rafał Grupiński.

 

Także były minister finansów Jacek Rostowski uważa, że wybory szefa partii powinny odbyć się szybko. - Najważniejsze jest, żeby od początku nowego parlamentu, Platforma miała lidera, który ma pełny mandat demokratyczny, aby tym liderem być. To jest rzecz kluczowa - ocenił. Na pytanie, czy Kopacz powinna się ustąpić ze stanowiska w partii, Jacek Rostowski odpowiedział: - To jest oczywiście jej decyzja. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałaby w wyborach na szefa PO nie kandydować.

 

Z kolei prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO) podkreśliła, że Ewa Kopacz - jako liderka Platformy - startując z Warszawy uzyskała tu lepszy wynik, niż prezes PiS Jarosław Kaczyński. Według niej, wybory na szefa PO powinny się odbyć "w normalnym czasie", w przyszłym roku. - AWS i UW nawet nie weszły do Sejmu, po tym, jak rządzili, my rządziliśmy dwie kadencje i mamy 24 procent poparcia, jedna czwarta elektoratu nam zaufała - zaznaczyła Hanna Gronkiewicz-Waltz.

 

Pytana o słowa byłego szefa MSZ Radosława Sikorskiego, według którego Ewa Kopacz powinna wiedzieć, co zrobić po porażce wyborczej PO, Gronkiewicz-Waltz powiedziała: "Niech on idzie do tego Lidla po te ośmiorniczki".

 

Część polityków PO nie ukrywała niezadowolenia z wyniku wyborczego. Niektórzy - jak lider pomorskiej PO Sławomir Neumann - mówili, że wynik jest porażką, a błędem było oparcie całej kampanii na osobie premier Kopacz. Cezary Grabarczyk powiedział z kolei, że Platforma musi przyjrzeć się, dlatego nie pozyskała młodych wyborców i musi "po tym rachunku sumienia, podjąć decyzję o konsolidacji".


Według oficjalnych wyników podanych przez PKW Platforma otrzymała 24,09 proc. głosów, co dało jej 138 mandatów w Sejmie. To drugi wynik. Największe poparcie uzyskał PiS z wynikiem 37,58 proc. głosów i 235 mandatów.

 

PAP