Chiński minister spraw zagranicznych Chin Wang Yi, komentując doniesienia mediów w sprawie wysłania amerykańskiego niszczyciela w kierunku wybrzeży spornych wysp Spratly na Morzu Południowochińskim, wezwał USA do powstrzymania się przed "pochopnymi działaniami" oraz do "poważnego zastanowienia się". Zdaniem przedstawicieli resortu, amerykańskie działania "zagrażają chińskiej suwerenności i interesom bezpieczeństwa państwa".

 

Niszczyciel rakietowy USS Lassen przepłynął w pobliżu raf Subi i Mischief, aby sprawdzić, czy Chińczycy są gotowi bronić ogłoszonej jednostronnie rok temu 12-milowej strefy morskiej wokół maleńkich, ale mających strategiczne znaczenie w tym regionie wysepek. Prowadzi tędy jeden z głównych szlaków handlowych na świecie: co roku przepływają nim pomiędzy Europą i Chinami towary o wartości 5 bilionów dolarów.

 

Chińskie starania o dominację w regionie

 

Spór zaczął się w 2009 r., gdy chiński MSZ wysunął roszczenia do całego akwenu, nad którym leżą takie kraje jak: Wietnam, Filipiny czy Tajwan. Chiny szybko rozpoczęły budowę tajemniczych instalacji, które interpretowane są przez USA jako zaczątek morskiej bazy wojskowej.

 

Mimo zaawansowania prac na sztucznych wyspach, Państwo Środka nie jest jeszcze gotowe do samodzielnej reakcji na działania Amerykanów. Chiny mogą liczyć jedynie na fregaty patrolowe, które mogą monitorować działania US Navy i w razie potrzeby odstraszać jej jednostki wpływające na wody uznawane przez Pekin za wody terytorialne.

 

Pentagon: Operację zaakceptował prezydent Obama

 

Przedstawiciel Pentagonu poinformował, że operacja, którą zaakceptował prezydent Stanów Zjednoczonych, została już zakończona. Według stacji CNN amerykańskiemu okrętowi towarzyszyły samoloty patrolowe.

 

Kolejne rejsy okrętów wojennych USA na objęte chińskimi roszczeniami wody mogą nastąpić w najbliższych tygodniach - powiedział przedstawiciel amerykańskich władz wojskowych.

 

BBC, CNN, PAP