Njogu ukryl się w grupie widzów zgromadzonych niedaleko mety. W pewnym momencie dołączył do biegaczy, a że był wypoczęty to bieg "ukończył" na drugiej pozycji. Oszustwo wykryto dzięki kamerom. Mężczyzna co prawda, wypierał się swojego postępku i podkreślał, że do biegu przygotowywał się niezwykle starannie, ale monitoring był nieubłagany.

 

Nieuczciwego sportowca zdyskwalifikowano, pozbawiono premii w wysokości siedmu tysięcy dolarów i aresztowano.  - Dziwię się, że takie zdarzenie miało miejsce w dzisiejszym świecie - skomentował sytuację dyrektor zawodów, zwycięzca maratonów w Bostonie i Nowym Jorku Ibrahim Hussejn.

 

PAP