Pierwszy program niemieckiej telewizji publicznej ARD uważa, że utworzenie rządu przez PiS grozi "orbanizacją" Polski, co w Niemczech powinno uruchomić "sygnał alarmowy". Komentator ARD zastrzegł, że partia Jarosława Kaczyńskiego zmieniła się od 2005 r.

 

- Rozmiary zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości są wielką niespodzianką - powiedziała warszawska korespondentka ARD Griet von Petersdorff. Jej zdaniem,  powodem tak wielkiego sukcesu narodowych konserwatystów - jak niemieckie media nazywają PiS - była słabość Platformy. PO rządziła przez dwie kadencje, co spowodowało przesyt - oceniła Petersdorff. Dodatkowym osłabieniem PO było odejście Donalda Tuska - zaznaczyła korespondentka. Rządząca partia sama poddała się, "a kto chce partii, która sama w siebie nie wierzy?" - pytała retorycznie.

 

W odredakcyjnym komentarzu Robin Lautenbach podkreślił, że Polska jest po Francji najważniejszym partnerem Niemiec.

 

- Utworzenie przez PiS następnego polskiego rządu powinno wywołać na lewo od Odry przenikliwy dźwięk sygnału alarmowego - napisał. Jak wyjaśnił, powodem do niepokoju jest "mocny człowiek tej partii - Jarosław Kaczyński". Lautenbach przypomniał, że niemal 10 lat temu, gdy Kaczyński był szefem rządu, "stale prowokował polityczne awantury w polityce wewnętrznej i zaszkodził poważnie relacjom Polski z Niemcami i UE".

 

"Decydujący był problem sprawiedliwości społecznej"

 

- Polsce i Polakom powodzi się obecnie tak dobrze, jak nie powodziło im się od stuleci. Mimo to pojawiła się wola zmiany - stwierdził warszawski korespondent ZDF Armin Coerper. - Decydujący był problem sprawiedliwości społecznej. Gospodarka urosła w czasach poprzedniego rządu o 40 proc., a zarobki tylko o połowę tej wartości. Właśnie to było prawdopodobnie przyczyną utraty władzy przez rząd - ocenił niemiecki dziennikarz.

 

Wśród przyczyn porażki obecnej koalicji rządowej Armin Coerper wymienił problem uchodźców. Jak podkreślił, rządowi Ewy Kopacz nie udało się przedstawić wyborcom konsekwentnej polityki w tej sprawie. Jak dodał "narodowi konserwatyści występowali konsekwentnie przeciwko uchodźcom i zgromadzili wokół siebie przeciwników przyjmowania imigrantów”.

 

Za dobre posunięcie Jarosława Kaczyńskiego niemiecki korespondent uznał pozostanie w czasie kampanii wyborczej w tylnym szeregu i wysunięcie na pierwszy plan Beaty Szydło.  - Nie jest jasne, jak długo Szydło utrzyma się przy władzy – stwierdził ZDF Armin Coerper.

 

BBC i Bloomberg: wielu Polaków nie skorzystało na wzroście gospodarczym

 

Także brytyjska telewizja publiczna BBC w swojej informacji stwierdziła, że "Polska skręciła na prawo, bo wielu Polaków uznało, że nie skorzystało z owoców wzrostu gospodarczego, a ponad 2 mln z nich musiało szukać lepiej płatnej pracy za granicą”.


BBC podkreśla, że po raz pierwszy od 1989 roku jedna partia będzie mogła rządzić w Polsce samodzielnie. Według jej korespondenta w Warszawie, niewykluczone, że Jarosław Kaczyński szybko zastąpi Beatę Szydło na stanowisku premiera. Według BBC nowa władza w Polsce oznacza zwrot w polityce zagranicznej i "wojnę na dwóch frontach" za sprawą "eurosceptycyzmu PiS i jego wrogiej postawy wobec Rosji”.

 

Także w depeszy Bloomberga autorzy zwracają uwagę, że  "mimo, iż polska gospodarka rosła w ostatnich latach, to wciąż jedna piąta pracujących żyje na progu ubóstwa, zarabiając poniżej 720 dolarów miesięcznie, a liczba Polaków , którzy wyemigrowali podwoiła w ciągu dekady”.


"Wybory w Polsce mogą wpłynąć na to, jak z kryzysem migracyjnym poradzi sobie Unia Europejska" - uważa telewizja CNN. "Prawo i Sprawiedliwość sprzeciwiało się przystąpieniu Polski do eurostrefy i zgodzie na relokację imigrantów według rozdzielnika Komisji Europejskiej” - przypomina amerykańska telewizja.

 

Włoska prasa: w Polsce wygrywa nacjonalistyczna prawica przeciwna Unii Europejskiej

 

"Polska mrozi Brukselę. Wygrywają antyunijni nacjonaliści" - taki nagłówek otwiera stronę internetową lewicowego dziennika "La Repubblica". Według tej gazety europejskie rządy są zaniepokojone rezultatem wyborów, ponieważ - jak podkreśla - "widzą, że w najważniejszym kraju Europy Wschodniej do władzy dochodzi partia bardzo krytyczna wobec kierownictwa Unii Europejskiej". Kandydatkę na premiera Beatę Szydło dziennik opisuje jako obrończynię wartości katolickich i patriotycznych, która proponuje "redystrybucję bogactwa na korzyść klasy pracującej”.

 

"Corriere della Sera" kładzie nacisk na to, że Prawo i Sprawiedliwość zawdzięcza swe zwycięstwo między innymi obietnicom państwa opiekuńczego i "antyimigracyjnej retoryce". W ocenie mediolańskiej gazety wybory "zmienią rolę Polski w Europie i stanowisko kraju wobec kryzysu imigracyjnego".

 

Wysłanniczka "La Stampy" pisze z Warszawy o zwycięstwie "partii ultranacjonalistycznej, populistycznej i eurosceptycznej" i o "zwrocie na prawo". Według włoskiej dziennikarki wielka część polskiego elektoratu, która po ośmiu latach "miała dosyć" rządów Platformy Obywatelskiej i zarzucała jej, że "nie rozdzieliła między obywateli korzyści z boomu gospodarczego oraz porzuciła najsłabszą warstwę społeczną", postanowiła zwrócić się na prawo. Stwierdza też, że wielu wyborców oddało głos "religijny, a nie polityczny".


PAP, Inf własna