Ambicje Maroka są wielkie - kraj chce zostać globalną potęgą w wykorzystaniu energii słonecznej. Planuje nawet eksportować część z uzyskanego prądu do Europy. Koszt realizacji projektu wyceniany jest na 9 mld dolarów.


Elektrownia powstaje w pobliżu miasteczka Warzazat na saharyjskiej pustyni. Gdy zostanie ukończona, ma dostarczyć Maroku 580 MW energii - wystarczająco wiele, by zasilić milion gospodarstw domowych. Pokona też dotychczasowego rekordzistę - zlokalizowaną na amerykańskiej pustyni Mojave elektrownię produkującą 340 MW prądu.


Pierwsza z trzech części elektrowni zostanie uruchomiona w przyszłym miesiącu i dostarczy 160 MW energii. Składa się na nią 500 tysięcy luster słonecznych ustawionych w 800 rzędach. Cała elektrownia ma zająć powierzchnię 3 tys. hektarów. Technologia luster, którą wykorzystano różni się od popularnej i znanej z dachów domów technologii fotowoltaicznej. W przeciwieństwie do niej pozwala akumulować energię również po zmierzchu słońca.

 

Prace wykonuje konsorcjum kilku firm. Właścicielem projektu jest Agencja Energii Słonecznej Maroka (MASEN).

 

Energia również z wiatru i wody

 

Maroko inwestuje nie tylko w elektrownie słoneczne. Kraj intensywnie rozwija również elektrownie wiatrowe i wodne. W 2020 roku niemal połowa prądu w tym pozbawionym energetycznych złóż naturalnych państwie ma pochodzić ze źródeł odnawialnych. Dzisiaj Maroko musi importować aż 94 proc. energii w postaci paliw kopalnych (węgla, ropy i gazu).


Potencjał energetyczny pustyni jest znany od dawna. W 1986 niemiecki fizyk Gerhard Knies wyliczył, że wszystkie pustynie globu mogą w ciągu kilku godzin zakumulować tyle energii, ile mieszkańcy Ziemi potrzebują w ciągu całego roku.


The Guardian, African Development Bank