Zdaniem Kwaśniewskiego Zjednoczona Lewica, jako koalicja partii lewicowych, była jednak dobrym pomysłem, który należy kontynuować. Zwraca on jednocześnie uwagę, że jeżeli ZL znajdzie się poza parlamentem, to odbędzie się w niej "pierwsza batalia o utrzymanie jedności".

 

Były prezydent dodał, iż wierzy, że "Barbara Nowacka i jej rówieśnicy to ludzie bardzo ideowi, programowi, którzy będą przez 4 lata walczyć, żeby wrócić, dla dobra polskiej demokracji".


- Cierpliwość popłaca. Jarosław Kaczyński jest tego najlepszym przykładem. Mało, który polityk dałby sobie radę w takiej 8-letniej permanentnej opozycji – mówił. Kwaśniewski uważa, że "demokracja bez lewicy jest trochę kulawa". Podkreślił, że zgadza się z zarzutami, zgodnie, z którymi ZL za późno wystartowała z kampanią i wyborem lidera. Dodał, że wcześniejsza klęska w wyborach prezydenckich wynika z tego, że "lewicy wybory te pomyliły się z wyborami miss polonia".


Komentując wynik PiS, Kwaśniewski zauważył, że partia ta w ciągu ostatniego roku wyraźnie złagodziła swoją retorykę i przesunęła się do centrum. - Zastosowano manewr zastąpienia prezesa dwoma postaciami bardziej sympatycznymi: Andrzejem Dudą i Beatą Szydło – mówił.


Były prezydent patrzy z sympatią na partię Razem i życzy jej powodzenia. - Szczególnie jeśli będą potrafili wprowadzać swoje pomysły ideowe w swoim pokoleniu, wśród ludzi dwudziestoletnich, trzydziestoletnich, gdzie dzisiaj konserwatyzm, skłonność do głosowania na prawicę jest ogromna – dodał. Podkreślił, że Razem to bardziej ruch niż parta, i że idealistycznych projektów czystego socjalizmu, które proponuje, nie da się wprowadzić w życie.


- Lista Kukiza jest dla mnie zagadką. Znaleźli się tam twardzi narodowcy. Będzie to oznaczało dużo krzyku, demagogii, nacjonalizmu – mówił były prezydent. Jest on zdania, że Paweł Kukiz to antysystemowiec z "różnymi pomysłami, mało realnymi". Dodał jednak, że może on odegrać na scenie politycznej jakąś rolę na zasadzie kontrapunktu.