Gowin przyznał, że Prawo i Sprawiedliwość może nie być w stanie uformować samodzielnego rządu. - Nie denerwuję się, choć mam świadomość, że nasza samodzielna większość zależy od jednej dziesiątej procenta. Jeśli Janusz Korwin-Mikke jednak przekroczy próg wyborczy (według sondażu late poll Ipsos jego partia zdobyła 4,9 proc. głosów - przyp. red.), my tę samodzielną większość stracimy - zauważył.

 

- W ciągu najbliższych dni musimy podjąć decyzję, kto będzie kandydatem na premiera - powiedział Gowin. Zapytany, czy nie jest to Beata Szydło, odpowiedział: - To nie jest jeszcze formalne wskazanie PiS.

 

Z kim koalicja?

 

Gowin wyjaśnił także, że ewentualnym naturalnym koalicjantem dla PiS jest ruch Kukiz'15. Problem w tym, że otoczenie rockmana nie jest zainteresowane stałą współpracą. - Paweł Kukiz podkreślał, że nie jest zainteresowany wejściem w trwałą koalicję, że będzie gotów współpracować w konkretnych obszarach - tłumaczył i dodał, że drugim naturalnym koalicjantem jest partia KORWiN, jeżeli przekroczy próg wyborczy. Jeżeli nie uda się - w razie potrzeby - sformować koalicji z żadnym z tych ugrupowań, według Gowina PiS powinien utworzyć rząd mniejszościowy.

 

Prezes Polski Razem wytłumaczył także, dlaczego napisał na Twitterze, że w Polsce skończył się postkomunizm. - Skończył się poskomunizm, bo nie weszła do parlamentu po raz pierwszy od 1989 roku partia postkomunistyczna. Paradoks polega na tym, że postkomunistów do grobu wepchnęli neokomuniści. Bo Partia Razem to neokomunizm - mówił.

 

Cała rozmowa:

 

 

Polsat News