Do zwycięstwa w pierwszej turze konieczne było zdobycie 45 proc. wszystkich głosów lub 40-proc. poparcie wyborców wraz z co najmniej 10 punktami procentowymi przewagi nad najbliższym rywalem. Po przeliczeniu około 70 proc. głosów władze poinformowały, że najprawdopodobniej dojdzie do pierwszej w historii Argentyny drugiej tury wyborów prezydenckich.

 

Zarówno Macri, jak i Scioli oraz ich główny rywal, centrysta Sergio Massa, proponują zmiany na rzecz ożywienia gospodarki, uzupełnienia rezerw niemal pustego banku centralnego, zmniejszenia deficytu budżetowego i zahamowania inflacji. Różni ich jedynie zakres i tempo postulowanych reform.

  

Macri: żadnych cięć w wydatkach socjalnych

 

Macri to 56-letni biznesmen, konserwatysta i burmistrz stolicy. Jest nadzieją opozycji na przerwanie wieloletnich rządów peronizmu w Argentynie. Kampanię prezydencką rozpoczął obietnicą położenia kresu rządowej kontroli nad kapitałem. Kończył ją hasłami "zero ubóstwa" i "żadnych cięć w wydatkach socjalnych".

 

"Walczmy o naszą przyszłość. Nie spoczniemy, póki nie wygramy" - napisał na Twitterze Mauricio Macri.

 

Scioli: zmiany, ale stopniowo

 

Wynik namaszczonego przez ustępującą prezydent Cristinę Fernandez de Kirchner, Sciolego może się jeszcze zmienić; opublikowane dane uwzględniają jedynie 40 proc. głosów z prowincji Buenos Aires, która jest bastionem Sciolego i skupia 37 proc. całego elektoratu.

 

58-letni Scioli to gubernator prowincji Buenos Aires i były wiceprezydent Argentyny. W kampanii obiecywał jedynie stopniowe zmiany i zapowiadał kontynuację programów społecznych zaprowadzonych przez Fernandez. Liczył na wygraną, ale jednocześnie przewidywał kontynuację walki w drugiej turze. Jeszcze przed ogłoszeniem wyników namawiał niezdecydowanych wyborców do oddania na niego głosów pod koniec listopada.

 

PAP