Mecz nie był dobrym widowiskiem. W pierwszej połowie kibice przeżywali emocje tylko w trakcie ostatnich minut tej odsłony. W 42 minucie lewym skrzydłem akcję przeprowadził Dariusz Jarecki. Po jego wrzutce piłka trafiła do Dawida Plizgi, ale ten spudłował. Minutę później znowu mógł zdobyć gola, ale mając przed sobą Marko Marica trafił w jego nogi. Co prawda piłka wróciła do Plizgi, ale nie potrafił on skierować jej do siatki.


Przez 20 minut drugiej połowy inicjatywa dalej należała do beniaminka ekstraklasy. W 52 min., po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Plizgi, groźnie, ale niecelnie, główkował Wojciech Kędziora. Z kolei siedem minut później, po silnym strzale Bartłomieja Babiarza, golkiper ekipy z północy Polski wypuścił piłkę z rąk. Dopadł jej Kędziora, ale był na spalonym.


W 67 min. Jakub Biskup wbiegł z piłką w pole karne przeciwnika (świetne, prostopadłe podanie Kędziory), a po interwencji Grzegorza Wojtkowiaka padł na murawę. Sędzia z Warszawy orzekł jednak, że interwencja obrońcy była zgodna z przepisami.


Pod koniec spotkania śmielej zaczęła atakować Lechia. W 72 min. swoimi umiejętnościami musiał wykazać się Sebastian Nowak, po uderzeniu Milosa Krasica.

 

Bramka po rzucie karnym

 

Arbiter zdecydował się podyktować karnego w 89 min. Według niego Dalibor Pleva interweniując sfaulował w polu karnym Termaliki Sławomira Peszkę. Kilkadziesiąt sekund później, po strzale Grzegorza Kuświka, gdańszczanie cieszyli się ze zdobycia gola. - Jedynym pozytywnym aspektem dzisiejszego spotkania są trzy punkty. Natomiast nie jest moją rolą oceniać, czy rzut karny był podyktowany słusznie. Nie chcę wchodzić w kompetencje sędziego. Byliśmy dziś na boisku bardzo ospali, nie graliśmy zgodnie z przedmeczowymi założeniami - powiedział Thomas von Heesen, trener Lechii Gdańsk.

 

Zespół z Niecieczy rozegrał sześć spotkań jako gospodarz na stadionie drugoligowej Stali ze względu na przebudowę obiektu "Słoników". - Przegraliśmy mecz, którego nie powinniśmy przegrać. Spotkaliśmy się z dobrą drużyną, która nie ukrywa swoich aspiracji zdobycia mistrzostwa kraju - skomentował po meczu Piotr Mandrysz, trener Termaliki - Na pewno uwzględniając sytuacje podbramkowe, to my byliśmy bliżsi zwycięstwa. Niestety, nie było nam dane zapunktować. Muszę jednak powiedzieć, że na tle tak mocnego przeciwnika zagraliśmy dobry mecz - dodał.

 

PAP