Z sondażu Ipsos, przeprowadzonego na zlecenie Polsat News, TVP info i TVN 24 wśrod wyborców wychodzących z lokali wyborczych po głosowaniu wynika, że Partia Razem uzyskała 3,9 proc. głosów. Jeśli ugrupowanie w oficjalnych wynikach PKW nie przekroczy 5-procentowego progu, nie wprowadzi swoich posłów do Sejmu. Dostanie jednak, po przekroczeniu 3 proc., subwencje z budżetu państwa.

 

- Udowodniliśmy, że inna polityka jest możliwa, że jest możliwa polityka robiona przez zwykłych ludzi i w interesie zwykłych ludzi, że jest możliwa polityka, która nie kończy się na roszadach w telewizyjnych studiach, ale która dzieje się na ulicy, w kontakcie ze zwykłymi ludźmi, która jest robiona przez związkowców, przez spółdzielców, przez ludzi, którzy walczą przeciw umowom śmieciowym - mówił Adrian Zandberg.

 

- Te 4 proc., jeśli się potwierdzą, to jest nasz pierwszy krok. To są 4 proc., które wywalczyliśmy na ulicach, które wywalczyliśmy, chociaż przez większą część kampanii telewizje poświęciły nam 8 sekund - dodał.

 

Zaznaczył, że polityka nie zaczyna się i nie kończy w telewizyjnych studiach ani nad urną wyborczą. - Polityka jest każdego dnia, kiedy tysiące ludzi razem będą stać w swoich miastach, w swoich miasteczkach, stać po stronie ludzi pracy, organizować się w obronie pracowników, których prawa są łamane, budować spółdzielnie, prowadzić edukację - jutro, pojutrze, przez kolejny miesiąc, przez kolejny rok, przez kolejne lata. Bo w końcu będzie w Polsce demokratyczna lewica, za którą nie trzeba się wstydzić. - stwierdził Adrian Zandberg.

 

- To, że władzę przejmie PiS to nie jest dla Polski dobra informacja. Jeśli chcemy odsunąć PiS od władzy, to musimy zrozumieć dlaczego ludzie na nich zagłosowali. Zagłosowali, ponieważ mieli dość arogancji liberalnego establishmentu. Mieli dosyć tego, że ludzie mówiący, że stoją w obronie demokratycznych wartości, mieli za nic ich interesy, mieli za nic to, że są wypychani na śmieciówki, mieli za nic to, że nie mogą marzyć o samodzielnym dachu nad głową. Wkurzeni ludzie zagłosowali na PiS, chociaż nie marzą o powrocie Kaczyńskiego do władzy - ocenił Zandberg.

 

PAP, inf. własna