Do wygranej w pierwszej rundzie wyborów prezydenckich, która wraz z częściowym głosowaniem do parlamentu odbędzie się w najbliższą niedzielę, kandydat musi zgodnie z argentyńską ordynacją wyborczą zdobyć co najmniej 45 proc. głosów lub uzyskać 40 proc. głosów i co najmniej 10 pkt proc. przewagi nad najbliższym rywalem. Jeśli pierwsza tura nie rozstrzygnie wyniku, to następna odbędzie się 22 listopada.

 

Czy wygra Scioli?

 

Analitycy i ostatnie sondaże przedwyborcze wskazują jako prawdopodobnego zwycięzcę głosowania kandydata "kirchneryzmu", czyli koalicji rządowej - Daniela Sciolego, gubernatora prowincji Buenos Aires. Jest to polityk namaszczony przez ustępującą prezydent Cristinę Fernandez de Kirchner. Według sondażu ogłoszonego przez agencję Ricardo Rouvier and Associates 40,1 proc. jego uczestników zapowiada oddanie głosu na Sciolego, podczas gdy 29,9 proc. na drugiego w sondażach Mauricio Macriego.

 

Na dwa dni przed wyborami gotów jest na Macriego głosować co trzeci wyborca. Macri wystartował w kampanii wyborczej pod hasłem "zerwania z kirchneryzmem" czyli socjalizującą polityką gospodarczą w peronistowskim stylu. Jest nadzieją opozycji. Macri to 56-letni biznesmen, nadzieja opozycji na przerwanie wieloletnich rządów peronizmu w Argentynie. Rozpoczął kampanię prezydencką obietnicą położenia kresu rządowej kontroli nad kapitałem. Kończy ją hasłami "zero ubóstwa" i "żadnych cięć w wydatkach socjalnych".

 

Czterech bez szans

 

Pozostała czwórka kandydatów raczej nie ma szans. Trzeci w sondażach jest młody deputowany Sergio Massa, który założył własną partię Front Odnowy i odmówił współdziałania z liberałami. Sondaże dają mu wysokie, 20-procentowe poparcie wyborców i jest to 1/5, która mogłaby zdecydować o zwycięstwie argentyńskiej prawicy w wyborach prezydenckich.

 

Pozostała trójka opozycyjnych kandydatów w wyborach prezydenckich to postępowa działaczka Margarita Stolbizer, lewicowiec Nicolas del Cano i niezależny peronista Adolfo Rodriguez Saa, który przez siedem dni sprawował urząd prezydenta Argentyny w okolicy świąt Bożego Narodzenia 2001 roku, podczas dramatycznych wstrząsów, jakie przeżywał kraj w związku z kryzysem finansowym.

 

 

PAP