Urodzony 23 października 1957 roku Nawałka oficjalnie objął funkcję selekcjonera 1 listopada 2013 i w ciągu dwóch lat wywalczył z reprezentacją Polski awans na mistrzostwa Europy. W kwalifikacjach jego zespół zasłynął zwycięstwem u siebie nad mistrzami świata Niemcami 2:0, w październiku ubiegłego roku.

 

Przed Nawałką kolejne trudne miesiące, których zwieńczeniem będzie udział w turnieju finałowym we Francji.

 

Czego, oprócz zdrowia, życzy mu piłkarskie środowisko w Polsce?

 

- Aby następne urodziny obchodził jako mistrz Europy. W pracy selekcjonera pokazuje, że twardo stąpa po ziemi. Niech to się nie zmieni. Życzę mu, aby po tym awansie nie było takiego wariactwa, jakie miało miejsce np. po awansie do mistrzostw świata 2002 w Korei Południowej i Japonii. Świętowano pół roku, a w tym wszystkim troszkę zapomniano, że trzeba jeszcze grać w piłkę - powiedział  Michał Listkiewicz,  były prezes PZPN w latach 1999-2008.

 

Przy okazji przypomniał wypowiedź Kazimierza Górskiego z mistrzostw świata 1974 w RFN. - Kiedy - już w trakcie turnieju - reprezentacja wyszła z grupy, pokonując m.in. Włochy i Argentynę, zrobiła się wielka wrzawa wokół niej. Tymczasem pan Kazimierz spokojnie przypomniał, że jeszcze... niczego nie zrobiliśmy, zaledwie wyszliśmy z grupy. Jak dodał wówczas, dopiero wjechaliśmy na salony i tam trzeba się pokazać. Myślę, że trener Nawałka doskonale o tym wie. Pan Kazimierz, którego przecież znał już jako piłkarz, był jednym z jego mentorów. Na pewno pamięta o tamtych słowach - podkreślił Listkiewicz.

 

Im mniej będziemy się napinać, tym lepiej

 

Były prezes PZPN, nawiązując do słów trenera Górskiego podkreślił, że sukcesem jest dopiero medal, może ćwierćfinał.

 

- W Anglii, czy Niemczech nikt nie świętował awansu na Euro 2016. Tam traktowano to jako obowiązek. My też tak do tego powinniśmy podchodzić. Oczywiście nasza drużyna osiągnęła sukces, nie jesteśmy przecież piłkarską Anglią czy Niemcami, ale podejdźmy do tego spokojnie. Im mniej będziemy się napinać, tym lepiej. Nie wywierajmy presji na drużynie. Nie mówmy, że piłkarze coś muszą. W futbolu trudno cokolwiek zaplanować. To nie jest fabryka samochodów, gdzie z taśmy montażowej musi zjechać tyle i tyle aut. Niech kadra skupia się na każdym kolejnym meczu - podkreślił Listkiewicz.

 

Jan Tomaszewski, jeden z najsłynniejszych polskich piłkarzy w historii, nie miał wątpliwości, co przekazać selekcjonerowi. - Życzę Adamowi, aby w dalszym ciągu był sobą. To, co pokazał na mundialu w Argentynie, gdy stał się graczem światowej klasy, teraz utrzymuje jako selekcjoner. Wprowadza piłkarzy, których inni nie widzieli lub szybko skreślili. Zaufał im, zrobił z nich zespół. Niech Adam się nie zmienia, a jestem przekonany, iż słowa Zbigniewa Bońka sprzed kilku lat, że będziemy dumni z reprezentacji, staną się faktem. Może dumni po tych eliminacjach jeszcze nie jesteśmy, ale na pewno zadowoleni. A dumni, jestem przekonany, będziemy po mistrzostwach Europy. I tego również Adamowi życzę - podkreślił były bramkarz reprezentacji Polski.

 

Dodał, że ma tylko jedno... zastrzeżenie do selekcjonera. - Niech przestanie kokietować. Mówi, że zwycięstwa robią atmosferę. Prawda jest taka, że to Adam stworzył atmosferę. A tylko ona prowadzi do kolejnych wygranych. Tak było w eliminacjach Euro 2016, co jest jego zasługą. Niech tak trzyma - podsumował Tomaszewski.

 

Inny z byłych bramkarzy reprezentacji, Radosław Majdan, ma dla selekcjonera cztery sportowe życzenia. - Niech jego decyzje dalej będą odważne i tak trafne jak dotychczas. Selekcjoner nie boi się ryzykownych kroków, a prawie w 100 procentach jego wybory okazują się trafne. Życzę mu także, aby zawsze miał takie dojście do drużyny, tak dobry kontakt z zespołem. Po trzecie, zresztą najważniejsze, życzę na Euro 2016 co najmniej tak dobrych wyników jak w eliminacjach. W przeszłości różnie to się kończyło, np. za moich czasów po udanych kwalifikacjach do MŚ 2002 później było gorzej. I wreszcie czwarta sprawa - życzę selekcjonerowi, aby jego drużyna wciąż grała z taką pasją - powiedział uczestnik mundialu w Korei Południowej i Japonii.

 

Włodzimierz Ciołek, który w 1982 roku zajął z reprezentacją Polski trzecie miejsce w Hiszpanii, podkreślił - życząc Nawałce oczywiście zdrowia - że trenera kadry czeka teraz osiem ciężkich miesięcy.

 

- Przede wszystkim nad selekcją, która nie powinna nastąpić już teraz czy za dwa miesiące, ale dopiero przed samą datą podania kadry na Euro. Nikogo nie można z góry skreślić, ale nikomu też już teraz wręczyć biletu do Francji. Osiem miesięcy w piłce nożnej to bardzo dużo. Nie wyobrażam sobie, aby doszło do rewolucji w kadrze, ale do zmian powinno, by na Euro pojechali piłkarze w najlepszej formie, a nie za zasługi - powiedział Ciołek.

 

Jak dodał, życzy również trenerowi doskonałego zaplanowania okresu między końcem sezonu w lidze i startem mistrzostw.

 

- To będzie czas, który zadecyduje o całym występie. Robert Lewandowski pewnie będzie grał z Bayernem do końca sezonu i później będzie potrzebował odpoczynku. Grzegorz Krychowiak czy Kuba Błaszczykowski też pewnie będą mieli ciężki sezon w nogach. Trzeba to dokładnie zaplanować, bo mały błąd może zaważyć na wyniku drużyny. Kolejna rzecz - rozpracowanie rywali. Adam grał na mistrzostwach świata w 1978 roku, a ja w 1982, ale to już inne czasy. My np. o Peru nie wiedzieliśmy prawie nic. Teraz, gdy tylko poznamy w grudniu grupowych przeciwników, sztab ludzi powinien zbierać o nich informacje. Musimy się przygotować na każdy scenariusz - zaznaczył. Na koniec były pomocnik reprezentacji życzył Nawałce, aby reprezentacja rozwijała się tak, jak przez ostatnie miesiące.

 

PAP