Premier skrytykowała postawę reprezentantek PiS i Zjednoczonej Prawicy. - Przypomnę wywiad Beaty Kempy (posłanka Solidarnej Polski, kandydująca z list PiS - red), która pytana o in vitro powiedziała, że ją to nie interesuje, bo ona ma już dzieci, a na pytanie o konwencję antyprzemocową odpowiedziała, że też ją to nie interesuje, bo ona nie ma przemocy w domu. Ale to nie chodzi o jej dom i jej dzieci, ale o dom i dzieci Polek i Polaków, którzy nie mają okazji wystąpić przed kamerami - zaznaczyła szefowa rządu.


- Kobiety mówią: chcemy mieć prawo wyboru i decydowania o sobie – podkreśliła Kopacz. Według premier "wszystko to, co się wydarzyło w ciągu tych ostatnich miesięcy - łącznie z głosowaniami pani Beaty Szydło chociażby, która głosowała za całkowitym zakazem aborcji, przeciwko konwencji antyprzemocowej, przeciwko ustawie o in vitro - pokazuje, jak bardzo nie identyfikuje się ze środowiskiem kobiet".


W spotkaniu w jednej z warszawskich kawiarni uczestniczyły m.in.: rzeczniczka rządu Tadeusza Mazowieckiego Małgorzata Niezabitowska, aktorka Małgorzata Potocka oraz aktorka i stołeczna radna PO Anna Nehrebecka.

 

"Jeśli PiS dojdzie do władzy, to zwiniemy się z XXI wieku"


Podczas konwencji wyborczej Platformy w Kielcach premier zaznaczyła, że PO "chce nie tylko rozwoju, chce (również – przyp. red.) przyspieszenia". Według Kopacz Polska się rozwija, ale ostrzegła, że taki stan rzeczy może się zmienić. - Jeśli ci ludzie z PiS dojdą do władzy, to zwiniemy się nie tylko z Europy, zwiniemy się z nowoczesności, zwiniemy się z XXI wieku – ostrzegła.


Szefowa rządu zapewniła ponadto, że PO będzie zmieniać życie Polaków na lepsze i zamożniejsze. Mówiąc o zmianach dodała: - Zmieniamy z soboty na niedzielę czas, cofamy tylko jedną godzinę, ale nie chciałabym, żeby ci, którzy chcą dzisiaj władzy dla władzy, cofnęli nas o 500 lat do średniowiecza, tego nie chcę i każdy rozsądny Polak tego nie chce.


PAP