11 października biało-czerwoni wygrali na Stadionie Narodowym mecz z Irlandią 2:1. Po spotkaniu reprezentanci Polski świętowali szampanem swój sukces, jakim było zajęcie drugiego miejsca w grupie i wywalczenie awansu na Euro 2016. Alkohol na murawie kogoś oburzył jednak na tyle, że postanowił zgłosić sprawę na policję. Chociaż pili także inni, śledztwo dotyczy wyłącznie "Lewego". O całej sprawie jako pierwszy poinformował prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniew Boniek.

 

 

Do sprawy odniósł się rzecznik Komendy Stołecznej Policji Mariusz Mrozek. "Przesłano do nas pytanie, które wskazywało na pewien precedens, który przy innych imprezach masowych mógł generować wątpliwości i kontrowersje. Nie zostało wszczęte żadne postępowanie, podjęliśmy jedynie czynności wyjaśniające. W naszej opinii ustawodawca tworząc przepisy dotyczące imprez masowych miał na celu zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom imprez. Na etapie tworzenia przepisów prawdopodobnie nikt nie przewidział sytuacji, w której sportowcy cieszący się z sukcesu w sposób ogólnie przyjęty w świecie sportowym wzbudzą kontrowersje swoim zachowaniem. Tego typu zachowanie nie stwarza zagrożenia i to nie takie zachowanie prawdopodobnie było celem ustawodawcy w momencie tworzenia przepisów" - czytamy w jego komunikacie.

 

Sprawa od początku wydawała się absurdalna. Świadków wydarzenia było jakieś 57500 osób, czyli tylu kibiców, ilu 11 października zasiadło na Stadionie Narodowym. Jakby być skrupulatnym, to podobny zarzut (spożywanie alkoholu w miejscu publicznym) można by postawić także połowie reprezentacji, bo butelka od szampana krążyła z ręki do ręki. Z poczuciem humoru do całej sytuacji poszedł sam Lewandowski. "Wasze zdrowie!" - napisał kapitan reprezentacji Polski.

 

 

 

 

 

Polsat News