Do fazy pucharowej LE zakwalifikują się po dwie drużyny z każdej grupy oraz osiem zespołów, które zajmą trzecie miejsca w fazie grupowej Ligi Mistrzów. W przypadku porażek, polskie kluby praktycznie stracą szanse na awans.

 

Po dwóch seriach meczów Lech ma jeden punkt w grupie I, natomiast legioniści, występujący w grupie D, mają zerowy dorobek punktowy i bramkowy. Do czwartkowego meczu w lepszych nastrojach przystąpią jednak piłkarze z Warszawy. W starciu z grającym w tym sezonie "w kratkę" i osłabionym kadrowo FC Brugge, legioniści, pod wodzą nowego trenera Stanisława Czerczesowa, nie będą na straconej pozycji. Zagrają u siebie, poza tym przystąpią do meczu podbudowani niedawnym zwycięstwem w ekstraklasie 3:1 nad Cracovią.

 

- Po dobrej postawie z Cracovią powinniśmy podtrzymać determinację i zaangażowanie – powiedział zawodnik stołecznego zespołu Michał Pazdan.
 
Gracze Legii w pierwszym meczu grupowym przegrali 0:1 z FC Midtjylland, a w 2. kolejce, ulegli 0:2 faworytowi grupy – SSC Napoli. Piłkarze z Brugii, podobnie jak warszawski zespół, mają zero punktów. Belgowie przegrali 0:5 w Neapolu, a na dokładkę przed własną publicznością ulegli 1:3 FC Midtjylland.

 

Lech osłabiony i z opóźnieniem

 

Gorsze nastroje niż w Legii panują w Lechu. W Poznaniu również doszło do zmiany trenera - Macieja Skorżę zastąpił Jan Urban. "Kolejorz" w ostatniej kolejce ekstraklasy zaledwie zremisował z Ruchem Chorzów 2:2 i wciąż zamyka ligową tabelę. W czwartek poznaniacy zmierzą się na wyjeździe z aktualnym liderem Serie A. Nie dość, że Urban nie może skorzystać m.in. z Karola Linettego, który pauzuje za kartki, to Lech miał również duże problemy z samym dotarciem do Florencji. Z powodu kłopotów z wylotem z Poznania (opóźnienie 11 godzin), Urban musiał odwołać wieczorny trening w środę na stadionie Fiorentiny. Liderem grupy I Ligi Europejskiej jest FC Basel z kompletem punktów. Fiorentina, której piłkarzem jest Jakub Błaszczykowski (wypożyczony z Borussii Dortmund), zajmuje drugie miejsce (3 pkt).

 

Polsat News