Temat wywołała wypowiedź szefa Rady Konsultacyjnej Prawa Podatkowego przy ministrze finansów prof. Bogumiła Brzezińskiego, który powiedział PAP, że w Polsce taki podatek "byłby bardzo sensownym rozwiązaniem".

 

Profesor zwrócił uwagę, że w państwach, w których taki podatek obowiązuje, nikt nie ma zamiaru się z niego wycofywać. - U nas jednak sama wzmianka o podatku katastralnym wywołuje reakcje alergiczne i politycy boją się nawet wprowadzić ten temat do debaty publicznej – dodał prof. Brzeziński.

 

Beata Szydło przypomniała, że w czerwcu przedstawiciele rządu zapewniali, że na pewno nie będzie takiego podatku.

 

Ministerstwo nie planuje

 

Ministerstwo finansów poinformowąło wówczas, że "nie planuje obecnie podjęcia prac legislacyjnych w zakresie podatku od wartości nieruchomości (tzw. podatku katastralnego)". "Wprowadzenie podatku od nieruchomości uwzględniającego wartość nieruchomości wymaga posiadania kompletnych danych na temat wartości nieruchomości. Aktualnie, ze względu na ich brak oraz koszty realizacji tego rozwiązania, wdrożenie podatku od nieruchomości opartego na wartości nieruchomości jest niemożliwe" - napisał resort.

 

Podatek katastralny jest płacony od wartości posiadanej nieruchomości. Im droższe mieszkanie czy dom, tym większy byłby taki podatek.

 

W krajach Unii Europejskiej wynosi średnio 2-3 proc. wartości nieruchomości, płacone co rok. Przykładowo - roczny podatek od mieszkania 100-metrowego wartego 500 tys. zł wyniósłby 10 tys. zł przy stawce podatku katastralnego 2 proc. Teraz właściciel takiego mieszkania płaci ok. 200-300 zł podatku od nieruchomości. Zdaniem ekspertów, tego typu podatek byłby szczegolnie dotkliwy dla osób, często w starszym wieku, posiadających duże mieszkania w centrach miast lub w atrakcyjnych, drogich dzielnicach.

 

PAP