- Polacy dokonają wyboru, w jakiej Polsce będą żyli przez następne lata - powiedziała premier. Przestrzegała przy tym przed Polską "pełną szaleństw i ludzi, którzy będą opowiadać o mgle, o tym, że chcą ograniczyć prawa kobiet", także przed państwem, w "którym będą lustrować przedsiębiorców" i gdzie "rodzina będzie miała znacznie mniej niż teraz".

 

"Kiedy chce się być premierem, trzeba sięgnąć po statystyki"

 

Zdaniem Kopacz, Platforma Obywatelska w ciągu swoich ośmioletnich rządów prowadziła najlepszą politykę prorodzinną od 25 lat. Premier wymieniła także inne sukcesy swojej partii, poświęcając sporo miejsca na krytykę Prawa i Sprawiedliwości.

 

- W ostatnich dniach mogliśmy obserwować dwie debaty. Kiedy ja podawałam liczby, ile dobrego zrobiła Platforma Obywatelska w ciągu swoich rządów, ile wybudowaliśmy dróg, ile oddaliśmy orlików, ile szkół, instytucji kultury, to moja główna konkurentka Beata Szydło odpowiadała, że statystyk Polacy do garnka nie włożą. Racja, ze statystyk się zupy nie ugotuje, ale kiedy chce się być premierem i odpowiadać za kraj, 40 milionów Polaków, to trzeba czasem podnieść głowę znad garnka i sięgnąć po statystki - przekonywała premier.

 

"Szydło ćwiczeniem intelektualnym Kaczyńskiego"

 

Kopacz odniosła się także do projektu konstytucji, który widniał na stronie internetowej PiS i o który pytała Beatę Szydło podczas poniedziałkowej debaty. 

 

- To, co tam zapisano, to nie była tolerancja, tylko średniowiecze - komentowała. - Nasi  obywatele nie chcą żyć w średniowieczu, chcą żyć w Polsce tolerancyjnej, a nie ksenofobicznej, w której obowiązują zdrowe zasady, a nie szaleństwo - zaznaczyła premier. Jak dodała, "PiS tłumaczył, że ten dokument był ćwiczeniem intelektualnym. Moja oponentka główna po 25 października może się więc też okazać ćwiczeniem intelektualnym prezesa Kaczyńskiego".

 

Premier przypomniała słowa szefa PiS, który zapowiadał, że będzie respektował opozycję po wygranych wyborach.

 

- To są tylko puste słowa na potrzeby kampanii. Jak spotkam polityków PiS w hotelu sejmowym, to udają, że mnie nie widzą, dzień dobry nie powiedzą, nie wsiądą nawet do windy, jak ktoś z PO tam jest. - powiedziała z oburzeniem szefowa rządu.

 

Kopacz nawiązała też do swojej wczorajszej wypowiedzi o wyższych płacach i silnej gospodarce, którymi ma zamiar przekonywać Polaków. 

- Kiedy mówiłam wczoraj o tym konkrecie, to młodzi ludzie z PiS reagowali wyjątkowo agresywną postawą. Jak strasznie dużo wszczepiono im nienawiści do drugiego człowieka! - podkreślała.

 

Na koniec wystąpienia odniosła się do stanowiska PiS w sprawie uchodźców. - Prezes Kaczyński opowiada, że sprowadzą oni do Polski zarazę, ale nie widzi, że to on zaraził Polaków nienawiścią. Obronimy Polskę przed szaleńcami i damy Polakom wyższe zarobki - powiedziała premier.

 

Polsat News