Zbigniew Lazar porównał wczorajszą debatę do spektaklu ośmiu aktorów, który z reguły jest ciekawszy niż dialog dwóch postaci. Ekspert stwierdził także, że wczorajsze spotkanie udowodniło, że takie wydarzenia są potrzebne, a za gwiazdę debaty uznał Adriana Zandberga. - Takie debaty są dobre, bo pokazują wszystkich o tej samej porze, odpowiadających na te same pytania, w takich samych warunkach - wyjaśnił.

 


Gość Polsat News zauważył także, że kandydaci mieli problemy z językiem polskim i zwrotami do wyborców. - Politycy nie widzą różnicy między "wy", a "państwo". Zaczynają zatracać się granice między formalnością, a nieformalnością - tłumaczył.


Według Lazara debata nie jest w stanie diametralnie odmienić losów wyborów. Walka toczy się o 1-2 proc. poparcia. Ekspert zwrócił uwagę, że główne partie mogły więcej w debacie stracić niż zyskać, dlatego Kopacz i Szydło były raczej zachowawcze.


Miniwiece, które zorganizowały komitety, Lazar ocenił bardzo pozytywnie. Zauważył, że w Polsce dopiero uczymy się "wyciskać" z takich wydarzeń maksimum możliwości. Dodał, że wszyscy - a głównie PO -  wyciągnęli wnioski i poprawili kampanijne błędy.

 

Cała rozmowa:

 

 

 

Polsat News