W demonstracji sympatyków Pegidy uczestniczyło, według różnych szacunków, 15-20 tysięcy osób. Liczbę uczestników czterech kontrdemonstracji oszacowano na co najmniej 14 tys.


Rzecznik policji poinformował, że dochodziło do atakowania funkcjonariuszy przez uczestników kontrdemonstracji. Policjanci starali się nie dopuścić do bezpośredniego starcia między uczestnikami obu obozów. Porządku w mieście pilnowało ponad 1 tys. funkcjonariuszy. W jednej z potyczek ciężko raniony został zwolennik Pegidy. 


Przywódca ruchu Lutz Bachmann ostro atakował władze niemieckie za krytykę pod adresem Pegidy. - Władze wymyślają nam, szkalują nas, sięgają po najbardziej podłe chwyty, żeby zmusić nas do milczenia” - skarżył się działacz. - Będziemy nadal trwać, aby odnieść ostateczne zwycięstwo. I zwyciężymy - zapewniał. Jak dodał, Pegida broni własnego kraju, jego kultury i przyszłości dzieci.


Bachmann powiedział, że przedstawiciele rządu nazywają działaczy Pegidy szczurami – ”tak jak naziści określali Żydów”. Zapowiedział, że złoży zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez szefa MSW Thomasa de Maiziere, który nazwał przywódców Pegidy ”szczurołapami”.


Demonstranci Pegidy skandowali raz po raz "Naród to my" i ”Prasa kłamie”, a także ”Zdrajcy narodu” i ”opór, opór”; żądali odejścia kanclerz Angeli Merkel i deportowania imigrantów.


W demonstracji uczestniczyły delegacje z Czech, Włoch i Słowacji. Były też flagi węgierskie z napisem ”Orban - dziękujemy ci”.


Pegida domaga się wstrzymania przyjmowania migrantów, zmiany polityki azylowej, deportowania obcokrajowców, którym odmówiono azylu oraz imigrantów, którzy popadli w kolizję z prawem.  Uczestnicy ruchu uważają, że islam zagraża niemieckiej kulturze. Politolodzy zwracają uwagę, że Pegida jest ruchem antysystemowym skierowanym przeciwko całej elicie politycznej Niemiec


W pierwszych wieczornych spacerach Pegidy rok temu uczestniczyło początkowo nie więcej niż kilkaset osób. Apogeum popularności antyislamskiego ruchu miało miejsce w styczniu br., gdy na ulice Drezna wyszło 25 tys. demonstrantów. Po przejściowej marginalizacji ruchu od lata zaobserwować można stały wzrost liczby uczestników. Tydzień temu uczestniczyło w niej 9 tys. demonstrantów.


Powodem renesansu Pegidy jest stały wzrost liczby imigrantów. Władze Niemiec w tym roku spodziewają się przyjazdu co najmniej 800 tys. azylantów. W rzeczywistości ich liczba zdaniem prasy może sięgnąć 1,5 mln.


PAP