Bank przyznał się do błędu i odzyskał całą kwotę już następnego dnia, ale musiał poinformować o zdarzeniu Europejski Bank Centralny, amerykańską Rezerwę Federalną i brytyjski nadzór finansowy.


Do pomyłki doszło w czerwcu w oddziale Deutsche Banku w Londynie  zajmującym  się transakcjami walutowymi. Według nieoficjalnych informacji, jeden z młodszych  pracowników dokonał przelewu, w którym pojawiło się kilka zer więcej niż powinno. Jak donosi Bloomberg, pomylił on kwoty netto i brutto. Przedstawiciele banku odmówili komentarza w tej sprawie. Nie jest też znany los pracownika, który wykonał feralną operację.

 

"Błąd grubych palców"


Bankowcy nazywają taką pomyłkę "błędem grubych palców". W ostatnich czasach podobne przypadki zdarzały się, powodując chwilowe zawirowania na rynkach.

 

W ubiegłym roku akcje brytyjskiego banku HSBC, zyskały przez chwilę aż 10 proc. z powodu błędnego zlecenia maklera. W 2013 roku na giełdzie w Tel Awiwie podobna pomyłka maklera spowodowała spadek notowań jednej z dużym firm technologicznych o 100 proc, ciągnąc główny indeks giełdowy w dół o 2,5 proc.


Deutsche Bank nie ma dobrej passy. Niedawno zaskoczył inwestorów zapowiadając  6,2 mld euro straty netto za trzeci kwartał tego roku. Władze firmy zapowiedziały zwolnienie jednej czwartej pracowników. W dodatku na banku ciążą podejrzenia o pomaganie  rosyjskim klientom w praniu brudnych pieniędzy.


bloomberg.com