- Jeszcze kilka miesięcy temu Jarosław Kaczyński zawieszał w prawach członka partii Grzegorza Biereckiego w związku z sytuacją związaną z fundacją, która została kilkukrotnie przekształcona, aby pieniądze ze SKOK-ów trafiły na prywatne konto pana Biereckiego. W tej chwili w sposób niezakamuflowany Jarosław Kaczyński popiera Grzegorza Biereckiego, jako swojego kandydata. Możemy mieć przekonanie, że Kaczyński już tak wierzy w swoje zwycięstwo, że zdobędzie władzę absolutną, że nie cofa się przed poparciem i dla Grzegorza Biereckiego, i Mariusza Kamińskiego skazanego na 3 lata bezwzględnego pozbawienia wolności oraz 10 lat zakazu pełnienia funkcji publicznych, i posłanki Krystyny Pawłowicz, która wsławiła się wieloma wypowiedziami, i wielu innych osób, które są na tych listach kontrowersyjne - powiedziała posłanka Platformy Obywatelskiej Joanna Mucha w trakcie spotkania z mediami.

 

- O SKOK-ach mówiliśmy wielokrotnie i pewnie bedziemy mówili przez długie lata. W moim przekonaniu, to największa afera 25-lecia, a właściwie 26-lecia. System bankowy stracił poprzez system SKOK-ów 3,2 mld zł. Wszystko wskazuje na to, a donoszą o tym media, że kolejne pieniądze bedą tracone i są liczone w miliardach - kontynuowała posłanka PO.

 

Chcą badać finansowanie Prawa i Sprawiedliwości

 

Joanna Mucha stwierdziła, że 80 proc. kas wymagało programów naprawczych, a dzięki objęciu SKOK-ów bankowym funduszem gwarancyjnym te pieniądze nie zostały "stracone przez Polaków". Przypomniała także słowa kobiety, która była komisarzem w jednej z kas i w trakcie posiedzenia komisji ds. SKOK-ów mówiła wprost, że pieniądze biednych ludzi "płynęły szeroką rzeką". - W kolejnych latach będziemy starali się to wyjaśnić. Nasza komisja za jedno z zadań postawiła sobie wyjaśnienie nielegalnego finansowania PiS poprzez system SKOK. W sprawozdaniu komisji zawarliśmy tezę, że tę sprawę powinna zbadać komisja śledcza. To podtrzymujemy - podsumowała Mucha i oddała głos posłowi Marcinowi Święcickiemu, przewodniczącemu sejmowej podkomisji ds. SKOK.

 

- W trakcie prac podkomisji wielokrotnie wskazywaliśmy na konflikty interesów, w jakie popadał Bierecki, który jednocześnie był prezesem kasy krajowej SKOK-ów i prezesem fundacji, której kasa krajowa zlecała rozmaite zadania i nadzorowanym SKOK-om nakazywała zamawiać usługi w tej fundacji. Bierecki był właścicielem spółek, ktore wynajmowaly lokale podległym kasom. W Luksemburgu założył spółki, które przejęły wiele "okołoskokowych" instytucji i czerpały z nich zyski. Dywidendę dostawała nie kasa krajowa, która miała 80 proc. udziałów. Więcej otrzymywał instytut pana Biereckiego, który miał tylko 1 proc. - tłumaczył Święcicki.

 

- W ciągu 5 lat, kiedy Grzegorz Bierecki składał zeznania finansowe, zarobił na SKOK-ach i instytucjach towarzyszących 50 mln zł. Dziwi więc poparcie, którego udziela Jarosław Kaczyński - zauważył Marcin Świecicki.

 

Polsat News