W ostatnim mecz grupy D pomiędzy Irlandią a Francją reprezentanci Zielonej Wyspy mieli trudne zadanie. Do spotkania ćwierćfinałowego przystąpili osłabieni brakiem kontuzjowanych Petera O'Mahony'ego, Jonathana Sextona oraz kapitana Paula O'Connella. Argentyńczycy w fazie grupowej pokazali, że potrafią grać atrakcyjnie i - co najważniejsze - bardzo skutecznie. Albicelestes w 1999 oraz 2007 roku pokonywali w Pucharze Świata Irlandię, ale przed niedzielnym spotkaniem nie byli faworytami.

 

Z kolei Argentyńczycy ćwierćfinałowe zmagania rozpoczęli świetnie. Już w 13. minucie spotkania po przyłożeniach Matiasa Moroniego oraz Juana Imhoffa "Pumy" wyszły na prowadzenie 17:0. Przed przerwą Irlandczycy zdołali nieco zniwelować stratę punktową. Punkty dla Wyspiarzy zdobyli Luke Fitzgerald (przyłożenie) oraz Ian Madigan (podwyższenie, rzut karny) i po pierwszej części spotkania na tablicy wyników był rezultat 20:10.

 

Początek drugiej połowy zapowiadał wielkie emocje do samego końca spotkania. Przyłożenie na swoim koncie zapisał Jordi Murphy, a Irlandczycy uwierzyli w odwrócenie losów ćwierćfinałowej rywalizacji. Na ich nieszczęście w 69. minucie Joaquin Tuculet skutecznie przeniósł piłkę na pole punktowe, a w końcówce meczu dał o sobie znać kapitalny Nicolas Sanchez, który spotkanie zakończył z 23 punktami na koncie.

 

Osłabiona kontuzjami Irlandia nie sprostała znajdującej się na fali Argentynie. Albicelestes zameldowali się w półfinale Pucharu Świata w Rugby 2015 i czekają na rywala, którego wyłoni spotkanie Australia - Szkocja.

 

Irlandia - Argentyna 20:43 (10:20).