- Panuje przekonanie, że mężczyzna nie może zostać zgwałcony, problem jednak istnieje. Spodziewamy się przyjmować rocznie 15-25 takich pacjentów - powiedziała Lotti Helstroem, która jest szefową ośrodka zorganizowanego przy szpitalu Soedersjukhuset w stolicy Szwecji.


Przychodnia, którą finansują władze regionu, przeznaczona jest dla mężczyzn, nastolatków oraz osób transpłciowych, którzy stali się ofiarami przemocy seksualnej w ciągu ostatniego miesiąca. Nie ma znaczenia, czy sprawcą była kobieta, czy mężczyzna. Od pacjentów pobierane są materiały dowodowe (np. ślady DNA), ale nie są oni zmuszani do zawiadamiania policji.


W sztokholmskim szpitalu Soedersjukhuset od 10 lat istnieje ośrodek dla zgwałconych kobiet, który rocznie udziela pomocy ok. 600 osobom. Pokrzywdzonych mężczyzn odsyłano dotychczas do zwykłych przychodni lub na pogotowie, gdzie nie mogli liczyć na kompleksową pomoc. 


W regionie sztokholmskim w 2014 roku na policję zgłoszono 1522 przestępstwa związane z przemocą seksualną. W 101 przypadkach (7 proc.) ofiarami byli mężczyźni.


PAP