Chyba nikt, nawet najzagorzalsi fani reprezentacji Słowenii, nie typował takiego zestawu w meczu o złoto tegorocznych mistrzostw Starego Kontynentu. Podopieczni Andrei Gianiego stali się sprawcami nie tylko największej sensacji na tym turnieju, ale nawet w całej historii mistrzostw Europy. Pokonali zdecydowanie wyżej notowanych rywali: w ćwierćfinale mistrzów świata - Polaków 3:2, a w półfinale Włochów 3:1. Słoweńcy wygrali w tym roku w Wałbrzychu Ligę Europejską, a ich finałowi rywale triumfowali w Rio w rozgrywkach Ligi Światowej. Podopieczni Laurenta Tillie byli w tym starciu faworytami, ale nikt już nie odbierał szansy nieobliczalnym Słoweńcom. Przedsmak finałowych emocji przyniósł mecz o trzecie miejsce, w którym Włosi pokonali 3:1 Bułgarów.

 

Premierowa odsłona finału nie przyniosła wielkich emocji. Francuzi szybko narzucili rywalom swój styl gry, wykorzystując kłopoty Słoweńców z przyjęciem. Przeważali od początku (3:1, 5:2, 8:5 - na pierwszej przerwie). W środkowej części seta Słoweńcy nadal nie radzili sobie z zagrywkami Benjamina Toniuttiego, Kevina Le Roux i Antonina Rouziera. Trójkolorowi wypracowali sobie przewagę w końcówce i pewnie wygrali seta.

Drugą partię lepiej zaczęli Słoweńcy, którzy po skutecznym bloku mieli aż pięć oczek zaliczki na pierwszej przerwie. Trójkolorowi gonili wynik, ale udało im się wyrównać dopiero po drugiej przerwie technicznej (17:17). Mimo to podopieczni Andrei Gianiego znów wypracowali przewagę i po ataku Tine Urnauta mieli piłkę setową przy stanie 21:24. Mimo to Francuzi zdołali odrobić straty, doprowadzili do rywalizacji na przewagi, która była prawdziwą wojną nerwów, czego dowodem seria zepsutych zagrywek po obu stronach siatki. Antonin Rouzier asem serwisowym ustalił wynik tej partii na 29:27.

Początek trzeciego seta mógł wskazywać, że Słoweńcy nie pozbierają się po wypuszczeniu szansy na zwycięstwo w poprzednim secie. Antonin Rouzier i Earvin N'Gapeth spokojnie punktowali rywali (8:4, 10:5). W środkowej części seta Słoweńcy zdołali jednak wrócić do gry. Zmniejszyli (10:9), a następnie odrobili straty (17:17). Końcówka seta znów przyniosła emocje. Francuzi mieli piłkę meczową przy stanie 24:23, Słoweńcy przedłużyli swe nadzieje, doprowadzili do rywalizacji na przewagi, ale ostatnie słowo w tych mistrzostwach należało do Earvina N'Gapetha, który efektownym hakiem zakończył te mistrzostwa.

Francuzi po raz pierwszy w historii zostali mistrzami Europy i odnieśli drugi triumf na wielkiej siatkarskiej imprezie w obecnym sezonie; w lipcu wygrali w Rio de Janeiro Final Six Ligi Światowej.

Francja – Słowenia 3:0 (25:19, 29:27, 29:27).