Pojazdy wyruszyły z Darwin, na pónocnym wybrzeżu Australii, aby dojechać do Adelajdy. Przed nimi trudne zadanie: trasę muszą przebyć wyłącznie dzięki energii z ogniw fotowoltaicznych na dachu samochodu. Przepisy zezwalają w awaryjnych sytuacjach na dwukrotne doładowanie baterii z gniazdka.

 
Studenci z Politechniki Łódzkiej są jedyną ekipą z Europy środkowo-wschodniej, która zakwalifikowała się do wyścigu. Ich bolid solarny nosi nazwę "Eagle one" ("Orzeł jeden"). Lodz Solar Team to 20 studentów z dwóch kół naukowych: Miłośników Motoryzacji oraz Młodych Mikroelektroników. 

 

Sami zbierali pieniądze

 

Budowę pojazdu studenci rozpoczęli w marcu ubiegłego roku. Musiała to być lekka i trwała konstrukcja, aby mogła osiągać maksymalną prędkość 100 km/godz. Bolid waży ok. 400 kilogramów, sama karoseria z włókna węglowego - 70 kg. Napędzają go dwa silniki elektryczne zamontowane bezpośrednio w kołach (żeby uniknąć strat energii na przełożeniach), zasilane prądem pozyskiwanym z panelu słonecznego na dachu samochodu oraz z akumulatorów, które stanowią też zasilanie awaryjne na wypadek niepogody.

 

Aby przetransportować zespół i pojazd do Australii oraz dokupić elementy konstrukcji samochodu studenci zorganizowali społeczną zbiórkę pieniędzy.


World Solar Challenge to najbardziej prestiżowy wyścig pojazdów solarnych na świecie. Odbywa się co dwa lata, od 1987 roku w Australii. Uczestniczą w nim zespoły najlepszych uczelni technicznych na świecie, wspierane przez inwestorów i sponsorów. Pojazdy mogą być napędzane jedynie energią pozyskaną z promieni słonecznych i odzyskiwanej energii kinetycznej.

 

Łódzcy studenci chcą również pobić rekord w swojej klasie, który wynosi 33 godziny i 3 minuty, a został ustanowiony przez drużynę z Holandii.

 

Polsat News