- Pytam dzieci w obozach dla uchodźców, czy pamiętają cokolwiek z normalnego świata. Rzadko które odpowiada: pamiętam, że kiedyś było coś normalnego, że były normalne ulice - bo to co widzą na co dzień wcale takie nie jest – opowiada prof. Aouil, prezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Terapeutycznego. - Pytam też, czy coś jeszcze pamiętają ze swojego rodzinnego domu, mówią: mieliśmy więcej zabawek, swój pokój, swoje miejsce, ale już wtedy rodzice często płakali – dodaje.

 

Ślad na całe życie

 

Psycholog mówi, że urazy psychiczne dzieci dotkniętych wojenną traumą są tak wielkie, że mogą mieć poważne konsekwencje w przyszłości, może to być m.in. nieustanne przeżywanie tragedii, które ma swoje fizyczne następstwa, np. nocny płacz, moczenie się, czy przyspieszone bicie serca. W następstwie dzieci mogą stać się agresywne, wrogie, nadpobudliwe, albo wręcz przeciwnie – zamknięte w sobie, ze skłonnością do depresji, lękami i wycofujące się z życia społecznego. Dzieciom należy dać wzór postępowania, pokazać, jak należy rozwiązywać konflikty i adaptować się do nowych warunków, bo rzeczywistość jaką znają, znacznie odbiega od norm.

 

Brakuje wsparcia

 

Niestety specjalistyczna pomoc nie może dotrzeć w wiele miejsc. Potrzebna jest długotrwała i głęboka terapia, ale dla uzyskania natychmiastowych efektów stosuje się półśrodki, np. psychodramę czy bajkoterapię, które pomagają dziecku poradzić sobie z lękami. Jak mówi prof. Aouil jest to tylko rodzaj "mocnej tabletki uspokajającej". W wielu ośrodkach dla uchodźców nie ma jednak możliwości przeprowadzenia odpowiedniej terapii. Profesor mówi, że warunki w jakich żyją uchodźcy w krajach Bliskiego Wschodu są dramatyczne. – Że są tragiczne, to nawet jest mało powiedziane. Oni tam żyją w warunkach ciężkiego przetrwania. Bardzo często obraz rodziny w tych obozach to matka i trójka, czwórka dzieci. Bardzo często kilka rodzin mieszka w jednym pomieszczeniu, bo trudno to nawet nazwać pokojem. To są garaże, piwnice, namioty. Nie ma warunków sanitarnych, normalnego życia – tłumaczy prof. Aouil.

 

PAP