Od pierwszego gongu tempo walki było szybkie, a Walijczyk próbował zepchnąć Fonfarę do defensywy. Cleverly zadawał więcej ciosów, ale to uderzenia Fonfary były mocniejsze, co zauważali sędziowie. Polak przetrzymał napór utytułowanego rywala i w drugiej części pojedynku przejął inicjatywę. W końcówce walki Walijczyk musiał boksować z rozbitym nosem, co sprawiło, że zwolnił.

 

Jednak nie przeszkodziło to ustanowić im rekordu wszechczasów w ilości wyprowadzonych ciosów (w kategorii półciężkiej). W ciągu 12 rund pojedynku wyprowadzili łącznie 2524 uderzenia. Polak i Walijczyk pobili również rekord w ilości ciosów doprowadzonych do celu - 936. Rekordowa była także ilość mocnych ciosów - w sumie 705.

 

- Sądziłem, że będę w stanie znokautować rywala, ale okazało się, iż ma niesamowicie twardą szczękę. Przyjął mnóstwo ciosów, a nadal szedł do przodu i chciał walczyć, to wielki wojownik - powiedział Fonfara.


Z kolei Cleverly dodał: - Od pierwszego gongu prowadziliśmy wojnę w ringu. Polak to znakomity bokser.

 

Polak i Walijczyk stoczyli "dziką wojnę" ocenia portal bokserski boxingscene.com. Serwis zwraca uwagę, że Fonfara bił mocniejszymi, bardziej druzgocącymi uderzeniami. Z kolei wg. magazynu The Ring kwietniowe zwycięstwo Fonfary nad Julio Cesarem Chavezem Jr, które zaskoczyło wielu obserwatorów za oceanem, nie było przypadkowe. Serwis ESPN stwierdza z kolei wprost, że Fonfara-Cleverly to kandydat do miana walki roku.

 

Zachwytów nie brakuje też w mediach społecznościowych. Znany promotor Lou DiBella oznajmił na Twitterze, że uwielbia Fonfarę. - On ma w sobie coś z Arturo Gattiego: nigdy nie jest nudny, ma wielkie jaja! - napisał.

 

 

Sukces w Chicago oznacza, że Fonfara znów jest blisko potyczki o mistrzostwo świata kategorii półciężkiej. W maju poprzedniego roku rywalizował o tytuł WBC, ale wtedy przegrał po pasjonującym pojedynku z Kanadyjczykiem Adonisem Stevensonem. Od tego czasu Polak (rekord 28-3) pokonał m.in. znakomitego Meksykanina Julio Cesara Chaveza Jr (49-2-1).

 

Cleverly (29-3) przez kilka lat był mistrzem globu federacji WBA. W jednej z walk w obronie tytułu pokonał przed czasem Aleksego Kuziemskiego. Pas stracił w 2013 roku, przegrywając z Rosjaninem Siergiejem Kowaliowem (28-0-1).

Obecnie jedynym polskim mistrzem globu w pięściarstwie zawodowym jest Krzysztof Głowacki, do którego należy pas WBO kategorii junior ciężkiej.

 

Na tej samej gali, nad ranem w sobotę czasu polskiego, występujący w kategorii super półśredniej Patryk Szymański (15-0) pokonał na punkty po dziesięciu rundach Kolumbijczyka Richarda Gutierreza (28-17-1). Z kolei tytuł mistrza świata WBA wagi super muszej obronił Japończyk Kohei Kono (31-8-1). Wygrał jednogłośnie z rodakiem Koki Kamedą (33-2). To była pierwsza potyczka tej rangi między dwoma japońskimi bokserami na terenie USA.

 

Polsat Sport, bokser.org