- Wydaje się, że ta cena wywoławcza, to cena wyznaczona przez niezależnego rzeczoznawcę, czyli to nie była cena zaniżona  - mówił Kawczyński. Zarzucał, że podczas przetargu przy sprzedaży ziemi mogło dojść do nieprawidłowości.

 

- Jeżeli przetarg jest skierowany do grupy np. 10 sąsiadów, to trudno wymagać, żeby miedzy sobą licytowali się co do ceny wywoławczej – komentował radca prawny.


- Można domniemywać, że przy takich przepisach prawnych, ci sąsiedzi, którzy znają się już od dziecka, w jakiś sposób będą przystępowali do tego przetargu w taki właśnie sposób – wyjaśniał.


Prawnik podkreślił również, że od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej większość ziemi rolnej nadającej się pod inwestycje została wykupiona przez zagranicznych inwestorów.


Polsat News