- Odetchnęliśmy z ulgą, że nikt nie ucierpiał (...). W ciągu ostatniej dekady mieliśmy tu sporo pożarów, a kiedy do tego pojawiła się taka ulewa jak ta wczoraj, doszło do erozji gleby. Błoto i gruz spłynęły w dół – komentował wydarzenie kapitan Roland Sprewell ze straży pożarnej w Los Angeles.