Gwardia Krajowa miałaby być paramilitarną organizacją, która w razie wojny ma walczyć razem z żołnierzami, zajmować się m.in. ochroną ludności cywilnej czy pomagać strzec granic. W czasie pokoju, na wzór Ochotniczej Straży Pożarnej, ma pomagać m.in. w likwidacji skutków klęsk żywiołowych i katastrof.

 

Jak informuje "Rzeczpospolita", koncepcja nowej formacji, ma w przyszłym tygodniu trafić na biurko szefa MON Tomasza Siemoniaka.

 - Mam nadzieję, że w to przedsięwzięcie włączy się też MSW i samorządy - mówi autor opracowania gen. Bogusław Pacek, prezes Federacji Organizacji Proobronnych i doradca ministra.

 

W ciągu 3 lat oddziały GK mają powstać w dużych miastach i powiatach. Dopiero póżniej w każdej gminie. Formacja ma składać się z ochotników, m.in. rezerwistów, członków organizacji paramilitarnych, strażaków czy myśliwych. Do GK będzie mógł wstąpić każdy.

- W pierwszym roku chcielibyśmy przygotować instruktorów dla organizacji proobronnych, którzy później szkoliliby członków GK. Szkolenie ruszy w tym roku - mówi gen. Pacek.

 

Rzeczpospolita